Nie dla Axela

Dodano:   /  Zmieniono: 
W Niemczech nie dojdzie do powstania giganta, który zdominowałby opinię publiczną. Nie znaczy to bynajmniej, że problem przejęcia drugiej największej niemieckiej grypy telewizyjnej ProSiebenSat1 został rozwiązany.
"Nie" Axelowi najpierw powiedziała Komisja ds. Koncentracji Mediów, a następnie urząd antymonopolowy. Springer, który zamierzał się ubiegać o specjalne zezwolenie w ministerstwie nieoczekiwanie zrezygnował z tego pomysłu."Straciłbym niezależność polityczną, a moi wrogowie tylko czekają, żebym popełnił jakiś błąd" - tłumaczył swoją decyzję szef wydawnictwa Michael Doepfner.

Co prawda medialny Microsoft nie powstanie, a "polityczna równowaga w mediach" nie zostanie zagrożona, ale Niemcy nie odetchnęli z ulgą. Axel Springer był jedynym niemieckim koncernem medialnym, który był w stanie przejąć ProSiebenSat1. Alternatywą jest przejęcie grupy telewizyjnej przez inwestora zagranicznego. A tego Niemcy jeszcze bardziej się obawiają. Wystarczy przypomnieć nastroje towarzyszące przejęciu "Berliner Zeitung" przez amerykańsko-brytyjskie konsorcjum funduszy inwestycyjnych, którym kieruje David Montgomery. A "Berliner Zeitung" jest tylko jednym z wielu nierentownych niemieckich dzienników.

Można sobie wyobrazić co się stanie, jeśli zagraniczny inwestor będzie próbował przejąć drugą największą niemiecką grupę telewizyjną ProSiebenSat1. Wtedy może się okazać, że przejęcie ProSiebenSAT1 przez Axel Springer to wcale nie był taki zły pomysł. Czyżby Doepfner właśnie na to liczył?

Małgorzata Zdziechowska