Zwycięstwo Hamasu tylko namnożyło problemy Palestyńczyków. Hamas obiecał rozprawienie się z potężną urzędniczą machiną korupcyjną istniejącą w Autonomii. Skończył się tylko na sloganach. Hamas nie żadnego pomysłu jak rozbić ten chory układ i co więcej nie ma żadnego doświadczenia politycznego, zarówno na arenie wewnętrznej jak i na arenie międzynarodowej. Co więcej, jeśli natomiast nie złagodzi swego języka oraz nie zacznie rozmawiać z Izraelem straci pomoc międzynarodową. To główne źródło utrzymania Autonomii. Teraz i tego może zabraknąć.
Hamas stoi teraz pod murem, to do niego należy ruch. Jeśli utrzyma radykalną retorykę straci resztki zaufania międzynarodowego i pomocy gospodarczej. A jeśli No właśnie. Jeśli Hamas złagodnieje, to będzie musiał pokazać swoje siły w rządzeniu. Nie na urządzaniu masówek, gdzie pali się izraelskie flagi albo przygotowywaniu młodych chłopców i dziewcząt do poświęcenia własnego życia. To może być politycznym gwoździem do trumny dla niedoświadczonego Hamasu. Może też być początkiem tworzenia się dwupartyjnego systemu politycznego w Autonomii Palestyńskiej. Jeśli Hamas chce przetrwać musi pójść tą drogą.
Grzegorz Sadowski