"Wyznania gejszy" wpisują się w modny nurt kina inspirowanego kultura konfucjańską, ale nie próbują jej w żaden sposób zgłębić. W tym filmie nie ma nic, co zachwycało w literackim pierwowzorze. Siłą napisanych przez Arthura Goldena "Wyznań gejszy" była wartka akcja wzmocniona bardzo dokładnymi opisami tradyjnego stylu życia Japończyków. Autor przez 10 lat przygotowywał się do napisania książki, ale w efekcie uzyskał dzieło, które erudycyjnie zgłębia magię japońskiej kultury. W filmie tego brakuje - są piękne zdjęcia, stylizowane na oryginalne wnętrza i stroje, ale całość sprawia wrażenie dekoracji rodem z japońskiej cepelii, a nie wiernego wizerunku tej kultury. W rezultacie otrzymujemy film bardzo sprawnie zrealizowany, ale pusty. Już więcej o japońskiej kulturze mówią zabawki typu tamagotchi, czy ubrania firmy Hello Kitty niż ten hollywoodzki produkcyjniak.
Agaton Koziński
"Wyznania gejszy" ("Memoirs of a Geisha"), reż. Rob Marshall, USA, 2005