"Washington Post" pisze, że Lem traktował swoje liczne talenty ze skromnością i humorem. Gazeta przypomina słowa samego pisarza: "Jeśli byłem cudownym dzieckiem, to tylko w oczach zbzikowanych na moim punkcie ciotek. W czwartym roku życia nauczyłem się pisać, ale nic doniosłego nie miałem do zakomunikowania".
Oba dzienniki przypominają życiorys Stanisława Lema oraz jego dorobek pisarski.
Praktycznie wszystkie rosyjskie gazety żegnają Stanisława Lema, eksponując wielką popularność, jaką polski autor cieszył się w ZSRR i Rosji.
"Izwiestija" określają zmarłego w poniedziałek pisarza jako "legendarnego fantastę, filozofa i futurologa". "Lem był skarbem narodowym Polski i idolem dla wielu pokoleń czytelników poza jej granicami. W Rosji wczesna i nielubiana przez samego pisarza powieść +Obłok Magellana+ (opowiadająca o tym, jak wysłannicy Ziemi krzewili komunizm wśród mieszkańców obcych planet) nie tylko przypadła do gustu nomenklaturze, ale również została dostrzeżona przez wymagających miłośników fantastyki, +Opowieści o pilocie Pirxie+ niemal na pamięć znał co drugi uczeń, a +Solaris+ stała się kultową książką radzieckiej inteligencji" - pisze dziennik.
"Kommiersant" podkreśla, że w Rosji polskiego autora "otaczano szczególną czcią od czasów radzieckich", a "jego osobistym know-how było połączenie satyry, filozofii i fantastyki". "Stanisław Lem okreslany jest jako jeden z najlepszych pisarzy-fantastów XX wieku. Niekiedy czyni się zastrzeżenie: nieanglojęzycznych. W jego wypadku rosyjscy czytelnicy nigdy nie akceptowali żadnych tego rodzaju zastrzeżeń" - konstatuje gazeta. "U nas Lem - to kultowy autor, którego czytano w latach 60. ubiegłego stulecia i którego czyta się teraz. Nawet ci, którzy nie są miłośnikami fantastyki, znają Lema dzięki filmowi Andrieja Tarkowskiego +Solaris+. Remake obrazu, nakręcony przez Stevena Soderbergha już w tym stuleciu, też świadczy o aktualności powieści" - wskazuje "Kommiersant".
Z kolei "Gazieta" zaznacza, że "Lem był jednym z tych pisarzy, z którymi kojarzyła się literatura science fiction XX wieku". "W wypadku jego utworów - +Solaris+, +Cyberiada+, +Opowieści o pilocie Pirksie+ - trudno jest stosować chłodne określenie +klasyka światowa+. Nasi czytelnicy znają i cenią je tak samo, jak twórczość braci Strugackich" - dodaje dziennik.
Natomiast "Wriemia Nowostiej" publikują wypowiedź najpopularniejszego obecnie rosyjskiego pisarza sf Siergieja Łukjanienki, który zauważył, że "Lem zawsze był ponad modą i nurtami. To tak wielka postać, że nie należy do konkretnych czasów. Należy do całej historii" - powiedział rosyjski pisarz. Według Łukjanienki, Lem "proponował wyjątkowo intrygujące modele rozwoju świata, cywilizacji, które nie mogą się zestarzeć, dopóki ludzkość będzie żyć i ewoluować".
"Wesołym apokaliptykiem" nazwał dziennik "La Stampa" zmarłego wczoraj Stanisława Lema. Turyński dziennik podkreślił, że dzięki ekranizacjom powieści "Solaris" sława polskiego pisarza związana jest z kinem.
Autor wspomnienia o Stanisławie Lemie, Bruno Ventavoli, przypomniał, że "Solaris" w reżyserii Andrieja Tarkowskiego wygrał festiwal w Cannes. "To po tym filmie Zachód odkrył metafizyczną i sarkastyczną fantastykę naukową wielkiego polskiego autora" - podkreślono w artykule na łamach turyńskiej gazety.
Według dziennika Lem wiódł życie "energiczne, trudne i odważnie niezależne".
"La Stampa" napisała między innymi o problemach Lema z cenzorami, którym nie podobały się jego fantazje. "Lecz Lem nigdy nie ugiął się przed cenzurą" - dodał Ventavoli. Jak zauważył, w 1977 roku Polska zgłosiła pisarza do nagrody Nobla. "W tamtym roku wygrał Vicente Aleixandre: czy ktoś go jeszcze pamięta?" - zapytał sarkastycznie włoski publicysta.
"Od końca lat 80. Lem praktycznie zaprzestał pisania powieści. Lecz nigdy nie porzucił swej wesoło-apokaliptycznej wizji świata. Wierzył w naukę, ale także w irracjonalizm. Kochał technologię, ale wiedział, że prowadzi ona do gwałtu na naturze, do stworzenia broni i machin zdolnych do zniszczenia Człowieka" - napisała "La Stampa" w artykule zatytułowanym "Wesoły apokaliptyk".
pap, ss, ab