Duża część spółdzielni mieszkaniowych w Polsce żeruje na lokatorach. Zasada jest prosta: im większa spółdzielnia, tym mniej przejrzyste sposoby zarządzania i rozliczania się z kosztów. Prawo spółdzielcze zostało w Polsce skonstruowane tak, aby grupa lokatorów nie mogła się usamodzielnić (np. stworzyć wspólnoty mieszkaniowej) i przestać płacić haraczu.
Gdy w sierpniu 2003 r. opublikowaliśmy artykuł "Lokator pańszczyźniany", nasi czytelnicy zawrzeli. Do redakcji nadeszły setki listów, w których ujawniali państwo nadużycia władz spółdzielni do których należą. Projekt PiS idzie w dobrym kierunku, bo pozwala ustanowić jakąś kontrolę nad wszechwładnymi prezesami. Warto w tym kontekście przypomnieć postać prezesa SM Pojezierze Zenona Procyka, który kilka lat czekał na to, aż zainteresuje się jego działalnością prokuratura pomimo, że patologie zostały opisane we wszystkich liczących się gazetach i tygodnikach, a nawet w telewizji ogólnopolskiej. Swoisty immunitet jakim cieszył Procyk wynikał z faktu iż dysponował poszukiwanym dobrem: mieszkaniami.
Projekt PiS ma tylko jedną kontrowersyjny punkt: uwłaszczenie lokatorów na majątku spółdzielni. Jeżeli zostanie on zrealizowany, to ci, którzy wydali oszczędności życia na wykupienie mieszkania okażą się zwyczajnymi frajerami.
Jan Piński