Prasa także nie chciała zajmować się działalnością Stypułkowskiego wewnątrz firmy, chociaż gołym okiem było widać, że trzyma stronę skonfliktowanego ze skarbem państwa mniejszościowego udziałowca Eureko. Nikt z dociekliwych dziennikarzy nie zajmował się także zatrudnianiem w PZU stada kolegów Stypułkowskiego z Banku Handlowego. Owe obiektywne media dostrzegały natomiast sukcesy Stypułowskiego, jak np. zysk spółki wynoszący 1 mld USD. O tym, że powstał on dzięki rozwiązaniu rezerw i w przyszłości będzie skutkował utratą rynku przez PZU, nikt już nie wspomniał.
W tej sytuacji nie dziwię się, że władze PiS nie podchodzą poważnie do informacji o podejrzanych interesach prezesa Netzla. Mogą być one tyle samo warte co sukcesy Stypułkowskiego.
Jan Piński