Getto XXI wieku

Getto XXI wieku

Kraj tulipanów od kilku lat można określić mianem państwa "wyczerpującej się tolerancji". Holandia przoduje, ale tylko jeśli chodzi o tolerancję wobec prostytucji, eutanazji, aborcji i lekkich narkotyków.
Po wydarzeniach z 11 września 2001 r., kiedy terroryści zaatakowali Word Trade Center, przez Holandię przetoczyła się fala podpaleń obiektów kojarzonych z islamem - głównie meczetów i szkół muzułmańskich. Populista Pim Fortuyn rozpoczął zwycięski marsz po władzę, po czym w maju 2002 roku został zamordowany przez fanatycznego obrońcę środowiska. Ten kontrowersyjny polityk uchodził za człowieka wrogo nastawionego do islamu i imigrantów, ponadto był jawnym homoseksualistą. Śmierć Fortuyna przyniosła jego partii największy sukces wyborczy w powojennej Holandii. Kolejna osobą publiczną zamordowaną w Holandii z powodu poglądów politycznych był Theo van Gogh, kontrowersyjny reżyser filmowy, autor uznanego za antyislamski filmu "Submission".

Czyżby holenderska tolerancja i gościnność były wyłączne wspomnieniem. Chyba tak, jeśli powstają tam takie pomysły jak budowa wydzielonych osad dla Polaków. Wioska, mimo że ma przypominać zwykłe miasteczko z domami, sklepami, kościołem, miejscami przeznaczonymi na rozrywkę, od razu kojarzy się z gettem. Brakuje tylko okalającego go - niczym cygańskie osiedle w czeskiej Ustii nad Łabą - muru. Pomysłodawcy wioski sugerują, że wszystko to dla bezpieczeństwa i większego komfortu pracy polskich imigrantów. Jednak każda grupa zamykana w getcie jest z powodu istniejących stereotypów automatycznie postrzegana jako gorsza, upośledzona. Los Polaków w Holandii może być wtedy trudniejszy niż dotychczas.

Anna Pająk

Czytaj także

 0