Komendant główny policji ma dość

Komendant główny policji ma dość

Generał Marek Bieńkowski może wkrótce odejść ze stanowiska, z powodu konfliktu z wiceministrem MSWiA Markiem Surmaczem, który nadzoruje policję - przewiduje "Gazeta Wyborcza". Według nieoficjalnych informacji "GW" Marek Bieńkowski może już w lutym pożegnać się ze stanowiskiem. - Chyba że stanie się cud i minister Dorn zdecyduje się go zatrzymać, a poświęci swojego zastępcę, Marka Surmacza - mówi informator gazety. Konflikt na linii MSWiA-KGP narasta od czasu, gdy Surmacz objął przed czterema miesiącami stanowisko wiceministra nadzorującego policję. - Ekspolicjanci nadzorujący policję są bardzo groźni, bo po latach spędzonych w służbie nie potrafią wejść w rolę nadzoru cywilnego. Zaczynają tworzyć coś na kształt takiej "nadkomendy" - komentuje jeden z policjantów. Czarę goryczy przelały dwie ostatnie afery z udziałem ministerialnych urzędników. Chodzi o odwiezienie do domu radiowozem dyrektora z MSWiA (policjanci zginęli w drodze powrotnej) i dostawę hamburgerów przez policjantów właśnie na polecenie Surmacza. Marek Bieńkowski przyszedł do policji jako as w rękawie ministra Ludwika Dorna. Był pierwszym w historii komendantem nienoszącym policyjnego munduru. Miał świetne notowania u Lecha Kaczyńskiego. I dopóki wiceministrem był Władysław Stasiak, wszystko układało się w miarę dobrze. Relacje popsuły się, kiedy przyszedł Surmacz, poseł PiS-u i były wiceszef sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych - podkreśla "GW" w artykule "Komendant główny policji ma dość".

Czytaj także

 0