Prezes PGNiG: Rozpoczęliśmy proces ubiegania się o pieniądze od Gazpromu

Prezes PGNiG: Rozpoczęliśmy proces ubiegania się o pieniądze od Gazpromu

Prezes PGNiG Jerzy Kwieciński
Prezes PGNiG Jerzy Kwieciński / Źródło: Newspix.pl / TEDI
– Polska jest bezpieczna energetycznie, ale nie jest lekko. Ceny gazu nie ulegną zmianie. Nie będziemy odłączać przedsiębiorców od dostaw – mówi Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG.

Ponad pięć lat czekania i w końcu jest. W zeszłym tygodniu Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie rozsądził spór między polskim PGNiG a rosyjskim Gazpromem. Czekać się opłacało, bo wreszcie polska strona uzyskała niezależny, międzynarodowy wyrok, stwierdzający, że przez lata Rosjanie kazali płacić nam za gaz więcej niż wynosiły jego średnie ceny na światowych rynkach.

– Umowa z Rosjanami zawsze była umową niepewną. Płaciliśmy za gaz jedne z najwyższych cen na świecie. Dodatkowo w ciągu ostatnich kilkunastu lat Gazprom siedmiokrotnie przykręcał nam kurek z gazem – mówi w rozmowie z „Wprost” Jerzy Kwieciński, prezes PGNiG. I chociaż ostatnio podobna sytuacja miała miejsce stosunkowo dawno, bo w 2017 roku, to Rosjanie co jakiś czas utwierdzają nas w przekonaniu, że są niewiarygodnym partnerem. W zeszłym roku gaz do Polski wprawdzie płynął, ale był mocno zawilgocony. – Trudno z takim partnerem współpracować – mówi Kwieciński

Sztokholmski wyrok to nie koniec batalii. Trybunał przyznał nam rację, że za gaz płaciliśmy za drogo, ale nie powiedział, w jaki sposób Rosjanie mają nam zwrócić nadpłaconą przez nas kwotę. – Ten wyrok daje nam podstawę, żebyśmy mogli zacząć się o te pieniądze ubiegać i już rozpoczęliśmy ten proces – mówi prezes PGNiG. Według wyliczeń spółki chodzi o kwotę 1,5 mld dolarów, czyli ponad 6,2 mld zł.

Pieniądze mają zostać przeznaczone przede wszystkim na inwestycje. Spółce zależy, żeby zmniejszyć import i postawić na własne źródła. W kraju PGNiG wydobywa gaz na Podkarpaciu, w Wielkopolsce oraz w województwie lubuskim. Coraz większe znaczenie mają również koncesje zagraniczne, jak te na norweskim szelfie czy w Pakistanie. Drugą inwestycyjną nogą miałoby być ciepłownictwo, bo w dłuższej perspektywie polskie elektrociepłownie będą przecież odchodzić od węgla i stawiać na inne źródła.

Prezes PGNiG mówił również, jak wygląda sytuacja w koncernie w dobie epidemii koronawirusa. Koncern powołał sztab kryzysowy, który działa na poziomie wszystkich 34 spółek, wchodzących w skład grupy kapitałowej. Część pracowników została skierowana do pracy zdalnej w domach. Inni pracują w systemie rotacyjnym, tak żeby jedna załoga nie miała kontaktu z drugą, co znacznie obniża ryzyko ewentualnego zakażenia.

- Zapewniliśmy dostęp do masek, środków dezynfekcji, wszystkim pracownikom daliśmy termometry. Całkowicie ograniczyliśmy wyjazdy zagraniczne i krajowe. Spotkania odbywają się przez telefon lub wideokonferencje. Zabezpieczyliśmy wejścia do firmy. Jeśli ktoś ma podwyższoną temperaturę, nie wejdzie do środka – mówi prezes PGNiG.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 0