J. Kwaśniewska najlepszym kandydatem

J. Kwaśniewska najlepszym kandydatem

Dodano: 
Niby kanikuła a nasze buldogi, zamiast wyluzować, walczą pod dywanami w najlepsze. Tu biją się o PKO BP tam o TVP. A tymczasem poważni gracze robią porządek w świecie, co oznacza, że nasze geomocarstwo spada do trzeciej ligi.
Takie PKO BP to łakomy kąsek, bo to kupa kasy, na której warto położyć rękę, nie tylko by ,,łatać budżet’’, który się spieprzyło, ale choćby po to, by brać kredyty na kampanie wyborcze.
Skutek? Czterech prezesów w ciągu czterech lat. Nie może to sprzyjać normalnemu funkcjonowaniu, bo gdzie jak gdzie, ale w banku konieczna jest stabilizacja i zaufanie. Nikogo to jednak nie obchodzi, a już na pewno nikt nie domaga się jego prywatyzacji, co by uniemożliwiło majstrowanie przy nim przez polityków wszelkich opcji. I właśnie o to chodzi, by jak nie inni to drudzy mogli pchać tam swoje lepkie łapki. Co ciekawe, walka o kontrolę nad PKO BP odbywa się wewnątrz rządu PO!

Z kolei telewizja dla zmyłki zwana publiczną, to korzyści nie tyle materialne (choć przecie też niemałe, jak kto załapie się na układ), ale bezcenne w czasach, gdy nie jest istotne, jakie polityk ma poglądy i co konkretnie potrafi, a ważne, jak się sprzeda w mediach. To oczywiste, że walka o dostęp do szklanego ekranu musi być mordercza, tym bardziej, że życie polityczne toczy się w rytmie od wyborów do wyborów.
Prywatyzacja TVP czy też jej likwidacja także rozwiązałaby problem raz na zawsze, ale nie leży to w niczyim interesie. Tak więc buldogi walczą, w zmieniających się co rusz konfiguracjach i wszystko wskazuje na to, że raczyć nas będą tym widowiskiem przez długi czas, co może udanie zastąpić niejeden film sensacyjny czy program rozrywkowy.

Oczywiście buldogi muszą pokazywać swoją ludzką twarz, toteż Donald Tusk ostatnio zajmuje się rozdawaniem pomocy, jak nie dla powodzian (którzy nie raczyli się ubezpieczyć, ale za to chętnie budowali się na terenach zalewowych), to dla odmiany dla pogorzelców. Pora na pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi – ta skala, ten rozmach. U nas nie ma? Załatwi się jakoś tak bliżej wyborów prezydenckich.

Buldogi walczą tak zajadle, że pewnie nie zauważyły, że tymczasem nasz kraj spadł już definitywnie do trzeciej ligi w polityce światowej. Zresztą może i zauważyły, ale co ich to obchodzi?
Dotychczas przez moment nasz kraj ocierał się o drugą ligę (o pierwszej nawet nie marząc, cóż dopiero mówić o ekstraklasie), gdy robił za amerykańskiego ,,najlepszego sojusznika”, czyli amerykańskiego osła trojańskiego w UE, który na początek za biezdurno dał się posłać do Iraku.
Drugie zadanie to była animacja tzw. kolorowych rewolucji w Gruzji czy szczególnie na Ukrainie, co u nas nazywane było ,,polityką wschodnią’’.
To jednak skończyło się nawet szybciej, niż skończył się Bush.

Teraz zaś miała miejsce „owocna wizyta” Obamy w Moskwie, co oznacza, że żadnej tarczy u nas nie będzie i w ogóle nie będziemy już pełnić żadnej, nawet podrzędnej wykonawczej roli w polityce światowej.
Może to i dobrze, bo efekty jej były marne.
O Ukrainie nie warto nawet pisać, w każdym razie kraj ten dowiódł, że eksport rewolucji nie może przynieść dobrych efektów.
Podobnie Gruzja.
Właśnie ukazał się raport UE, czemuś mało zauważony przez media, że to jednak Gruzja pierwsza zaatakowała Osetię.
Teraz dopiero widać, jak nasz prezydent ośmieszył się, a przy okazji nasz kraj, dając się wykorzystać przez cwaniaka Saakaszwilego. Polska narzędziem w rękach USA to jeszcze rozumiem, ale w rękach Gruzji? Warto przy tej okazji przypomnieć, że Michnik akurat niezwykle chwalił naszego Kaukaskiego Orła za jego tbiliską wyprawę. Automatycznie powinno było to uruchomić sygnały ostrzegawcze u popleczników prezydenta, ale jakoś nie uruchomiło.
Swoją drogą co z raportem na temat tamtych groteskowych wydarzeń?

Tak więc koniec marzeń o naszej nadzwyczajnej międzynarodowej roli i żadne niewiele znaczące funkcje dla safandułowatego Jerzego Buzka nic nie zmienią. Unia popada zresztą w coraz większy kryzys, do czego znacznie przyczynił się ostatnio niemiecki trybunał, co także jest wyzwaniem dla naszej polityki zagranicznej, a raczej byłoby, gdybyśmy taką mieli.

Ale co w zamian?
Chciałoby się napisać, że może wreszcie pora na zejście na ziemię i wzięcie się do zwyczajnej roboty – do budowania dróg, toalet, oczyszczalni ścieków, elektrowni, itp. itd. ale i to idzie nam słabo.
Właśnie staje się coraz bardziej jasne, że na EURO 2012 nie zdążymy z wieloma inwestycjami, a co gorsza, zaczyna brakować pieniędzy w budżecie – a przecież kryzys u nas dopiero przed nami.

I już nikogo nie powinno zaskoczyć, że prezydentem naszego kraju ma szansę zostać Jolanta Kwaśniewska. Jak by nie patrzeć, to najwłaściwsza kandydatura dla naszego groteskowego kraju.


Ostatnie wpisy

  • "Niezwykle atrakcyjny" 11 listopada 8 lis 2011 W Warszawie zapowiadają się "atrakcje", jakich chyba nigdy dotąd nie odnotowano przy okazji Narodowego Święta Niepodległości. Szkoda tylko, że w tym zdaniu niezbędny jest cudzysłów.
  • Rozkaz: nie chwalić się 11 sie 2011 Inauguracja kampanii wyborczej Partii Przewodniej przeszła niezauważona -  afera wyborcza w Wałbrzychu i raport posła Andrzeja Czumy okazały się znacznie bardziej interesujące dla mediów. Na dodatek okazało się, że w czasie kampanii będzie jednak można korzystać z billboardów,...
  • Kaczyński i pięćset kobiet 20 lip 2011 Sensacyjna wiadomość całkiem niedawno obiegła kraj - Jarosław Kaczyński, znany z zatwardziałego starokawalerstwa i ogólnej wstrzemięźliwości jeśli chodzi o kobiety, miał się spotkać nie z jedną, ba nawet nie z dwiema, ale od razu z pięciuset kobietami! Słusznie - trzeba...
  • Kolczyk zamiast sierpa 9 lip 2011 Grzegorz Napieralski w swoim gabinecie zajęty był ważnymi dla partii sprawami - konkretnie ćwiczył przed lusterkiem swoje słynne uśmiechy. Był w tym mistrzem, ale wiedział, że nie wolno absolutnie zaniedbać niczego. Wybory zbliżały się szybkimi krokami, a aborcja dla...
  • Uratuje nas koniec świata? 25 cze 2011 Nie tylko nadchodząca wielkimi kroki prezydencja, ale również kilka innych spraw spowodowało, że premier zaprosił do swojego gabinetu ministra Radka (dla przyjaciół Radosława) Sikorskiego. Donald Tusk zaczął od kwestii, która go niezmiernie zaintrygowała – otóż wyczytał...