Gdy rozum śpi, budzą się upiory

Gdy rozum śpi, budzą się upiory

Dodano:   /  Zmieniono: 
Katastrofa, jej przyczyny bliższe i dalsze oraz jej skutki stają się istotnym, o ile nie decydującym elementem kampanii. Oświadczenie prokuratury, że ujawnienie zapisów w czarnych skrzynkach nie nastąpi szybko (o ile nastąpi) tym bardziej zapowiada jej wyjątkową brutalność i wyjątkową niemerytoryczność.
W latach 60-tych na ekranach kin pojawił się western ,,Ostatni jeździec’’. Jest tam scena, jak bohater filmu w barze sprowokowany zostaje do pojedynku na gołe ręce z przeciwnikiem, który nie ma jednej ręki. Ma być honorowo, więc na naszym bohaterze wymuszone zostaje, że i on ma walczyć jedną ręką. I tak się staje, tyle, że w czasie walki kaleki przeciwnik w zwarciu pomaga sobie kikutem podduszając naszego bohatera. Ten, nie mając specjalnie wyboru, ów kikut stara się odciągnąć przy pomocy drugiej ręki ale to natychmiast spotyka się z reakcją miejscowych widzów – Ej, ty, miało być tylko jedną! Nasz bohater pojedynek przegrywa.

Już teraz kult Lecha Kaczyńskiego, którego wielkość wstecznie została zadekretowana pochówkiem na Wawelu (odwracając naturalną kolej rzeczy – najpierw wielkie dokonania, potem panteon) jest motywem napędowym kampanii PiS. I każdy, kto ośmieliłby się powiedzieć cokolwiek krytycznego jest i będzie odsądzany od czci i wiary.

Drugim motorem jest sugerowanie rosyjskiego zamachu, który to fakt co gorsza usiłuje jakoby ukryć rząd PO a przynajmniej nie chcieć go wyjaśnić. Po mistrzowsku zrobił to Janek Pospieszalski (niech nas nie zmyli to zdrobnienie w imieniu, to kuty na cztery nogi wyga) w kilka dni po katastrofie, powołując się w tej sprawie na głos ludu. A ekspertami od katastrofy lotniczej byli Andrzej Gwiazda i pewien socjolog. Oczywiście nie można wykluczyć zamachu w tym i zamachu Rosjan, choć to akurat byłoby dość głupie gdyby chcieli to zrobić na swoim terytorium, przecież mogli to zrobić gdzie indziej? To tak jakby (jeśli to oni) katastrofę samolotu z Sikorskim spowodowali na terytorium ZSRR. A w ogóle po co? Przecież wiele wskazywało na to, że Lech Kaczyński nie wygra wyborów, ba, o czym się dziś nie pamięta, nie było oczywiste, że w ogóle wystartuje! To po co aż takie ryzyko? No, chyba, że mamy ich nie tyle za uosobienie wszechpotężnego zła ale za ciężkich idiotów. A tymczasem na przykład nikomu do głowy nie przyszło, że jeśli już zamach to może stał za nim jakiś kraj arabski? Ostatecznie mieli by za co – za Irak, Afganistan i za najbardziej w Europie proizraelską politykę Lecha Kaczyńskiego.

Każdy głos nawołujący do rozsądku w tej sprawie i czekanie na opinie fachowców, będą kwalifikowane jako antypolskie i wręcz inspirowane przez agenturę rosyjską. Zdarzyło mi się usłyszeć, jak pewna babcia z przejęciem perorowała, że ,,ona wie, że naszego kochanego pana prezydenta zabili ruscy, bo napuścili mgłę’’.

Ale to nic - na jednym z forów dyskusyjnych ktoś napisał, zgodnie z wszelkimi regułami pisania tekstów o wszechobecnych spiskach, że za sławetnym wybuchem wulkanu na Islandii stoją Rosjanie. Wyszedł on od faktu, że w czasie kryzysu na Islandii Rosjanie zaoferowali swą pomoc. Rząd Islandii miał się zgodzić a w zamian Rosjanie dostali dostęp do wulkanu (oczywiście potajemnie) i spowodowali wybuch, który zakłócił przyloty na pogrzeb itd. Tekst jest napisany z dość oczywistą ironią ale okazało się, że pojawili się dyskutanci, którzy i w tę wersję uwierzyli!

Powiem tak – wszelki szum i coraz bardziej absurdalne podejrzenia to woda na młyn odpowiedzialnym za tą katastrofę, kimkolwiek by nie byli.
A już prawdziwa bitwa toczy się wokół sugestii, że to Lech Kaczyński jest być może moralnym sprawcą katastrofy - pamiętając o sławetnym locie do Tbilisi. Takie sugestie zostały już nazwane ,,haniebnym procederem oskarżeń’’ przez prof. Andrzeja Nowaka.

Czy Jarosław Kaczyński wobec tego wygra wybory, bo po swej stronie będzie miał bezwzględnych popleczników?
Sondaże na które powołała się Rzeczpospolita w środę pokazują ciekawe zjawisko. Pochówek na Wawelu Lecha Kaczyńskiego popiera 50% badanych, przeciw jest 41%. Ale co ciekawe, ci sami badani zagłosowali by zdecydowanie bardziej na Bronisława Komorowskiego niż Kaczyńskiego.
Co prawda pojawiły się sondaże, które mówią, że poparcie dla PiS wyraźnie wzrosło, choć i takie, że niewiele się zmieniło. To jest taki moment, że te nastroje będą falować. I pewnie tak będzie do końca.

Niemniej, gdyby przyjrzeć się owym badaniom zamówionym przez Rzeczpospolitą wniosek nasuwa się następujący. Śmierć prezydenta, jego małżonki i innych osób wywołała powszechny wstrząs i żałobę. Decyzja pochówku na Wawelu została zaakceptowana przez połowę Polaków (aż połowę? tylko połowę?) nie tylko przez jego zwolenników, których było do tego momentu mniej więcej 25% - doszło więc kolejne 25%. Dlaczego to się nie obroniło?

Wydaje się, że ci ,,nowo nawróceni’’ jednak zauważyli zbyt nachalne i doraźne dyskontowanie tej tragicznej sytuacji przez PiS-owski obóz, co oznaczało, że nie zagłosują na Jarosława Kaczyńskiego.
Wydaje się, że istotnym momentem był decyzja o pochówku na Wawelu. Owszem, chętnie piętnuje się manifestacje przeciwników czy Wajdę reprezentującego ,,salon’’ ale przeciw było wiele osób nic nie mających wspólnego z ,,salonem’’ a wręcz o prawicowych czy konserwatywnych poglądach. Co gorsza, decyzja podjęta została w najgorszym zakulisowym komunistycznym stylu, gdy mętnie tłumaczono, że to sprawa rodziny i arcybiskupa Dziwisza. Pomijając fałsz tego argumentu z kilku oczywistych powodów, warto w takim razie spytać, czy koszty też poniosła rodzina i arcybiskup? Efekt jest taki, że wszyscy ,,podejrzani’’ odrzucają od siebie odpowiedzialność za tę decyzję jak gorący kartofel. To nie mogło zrobić dobrego wrażenia. A jeszcze ironiczną puentą tej sytuacji jest zamieszanie wokół miejsca pochówku Janusza Kurtyki.
Tymczasem z punktu widzenia zwolenników pochówku na Wawelu byłoby znacznie lepiej, gdyby tego zażądał ,,lud” i zrealizowano jego ,,wolę’’.

Gdy do tego dodać wyjątkowo zajadłe ataki na przeciwników Lecha Kaczyńskiego zaraz na początku żałoby, to efekt musiał być taki a nie inny. Po raz kolejny uruchomiony został mechanizm strachu przed PiS i to własnymi rękoma. Tego typu działania mobilizują twardy elektorat ale odstręczają pozostałych.
A czy śp. Lech Kaczyński zasłużył na Wawel? To jest oczywiście pytanie o ocenę całej prezydentury a nawet całej drogi życiowej Lecha Kaczyńskiego. Ciekawe, że w pierwszym szeregu apologetów Lecha Kaczyńskiego stanęli publicyści, których przeszłość jest co najmniej dwuznaczna z punktu widzenia ortodoksji PiS-owskiej a wśród przeciwników są publicyści czy politycy nie tylko ,,salonowi’’ ale bez wątpienia prawicowi od zawsze. Najwymowniejszym tego przykładem jest to, że do wyborów mieli i mają zamiar stanąć i Marek Jurek i Janusz Korwin-Mikke.

I tak dla przykładu zwolennicy Lecha Kaczyńskiego nie chcą pamiętać, że nie tylko brał on udział w obradach ,,okrągłego stołu’’ ale wręcz w ,,elitarnych’’ spotkaniach w Magdalence – w każdym razie w licznych hagiograficznych wspomnieniach nic na ten temat nie usłyszałem. Nie dziwota - jego zwolennicy ,,okrągły stół’’ traktują jako symbol zdrady narodowej a Magdalenkę jako praprzyczynę wszelkiego zła, gdzie oberpolicjant dogadywał się ze swą agenturą w celu przeflancowania komunistów i agenturę do nowych warunków. Kiedyś zapytany w wywiadzie o to czy on także pił tam wódkę z Kiszczakiem (co jak wszystkim wiadomo robił obrzydliwy Adam Michnik) Lech Kaczyński odpowiedział, że owszem ale mniej niż inni.

Może zastanawiać moralny relatywizm zwolenników Lecha Kaczyńskiego, (zdecydowanie nie tylko przy tej okazji), choć akurat w gronie jego wyznawców wielu jest obłudników ale przyjmijmy, że miłość jest ślepa. Wojciech Wencel napisał wręcz, że nie jest ważne, czy Lech Kaczyński był złym czy dobrym prezydentem i nawet przyznaje, że niewiele on zrobił, (oczywiście dlatego, że mu źli ludzie przeszkadzali), decydujące jednak jest to, że miał marzenia o Polsce dla której złożył w ofierze swe życie. Jak widać, ta miłość ma wszelkie znamiona kultu, tyle, że to pogański kult.

Już są i nawrócenia. Rafał Ziemkiewicz, jeszcze całkiem niedawno jakoś łączył poglądy wolnorynkowe z poparciem dla socjalisty Lecha Kaczyńskiego ale kilka dni temu w audycji radiowej przepraszał, że ośmielił się swego czasu skrytykować prezydenta za poglądy zbyt lewicowe i oświadczył, że teraz zrozumiał, że to prezydent miał rację.

Więc czeka nas wojna i to straszna wojna, jak zapowiada tenże katolicki poeta Wojciech Wencel a nawet ,,jesień średniowiecza’’. Warto jednak zwolennikom krucjat przypomnieć, że ich efektem nie było bynajmniej trwałe uwolnienie Ziemi Świętej, bo na wieki pozostała on w rękach niewiernych. A bazylika Grobu Bożego jest miejscem gorszących scen, o czym za chwilę. Natomiast efektem krucjat była straszliwa rzeź muzułmańskiej Jerozolimy dokonana przez rycerstwo europejskie po niezwykle okrutnym i bynajmniej nie rycerskim oblężeniu, co do dzisiaj rzutuje na stosunek mahometan do naszego świata. Gorzej, że innym trwałym skutkiem krucjat jest rozbicie kościoła na zachodni i wschodni, po straszliwej rzezi i rabunkach przez krzyżowców tym razem chrześcijańskiego Konstantynopola. Wyznawcy kościołów ortodoksyjnych nie mogą tego do dziś zapomnieć i przez wieki rzymskich katolików nazywali diabłami albo i gorzej. A jak wyglądają skutki rozbicia kościoła można obserwować w czasie awantur w bazylice, tak się składa Grobu Bożego. Innym, bardzo poważnym skutkiem tego wydarzenia był upadek cesarstwa bizantyjskiego, co umożliwiło wkroczenie Turcji do Europy.

Albowiem, powiedział Pan: Kto mieczem wojuje od miecza ginie.
Czy jest jakaś analogia? A choćby taka, że wojna wewnętrzna jest zawsze na rękę wrogom zewnętrznym. Ba, często jest ona przez nich inspirowana.

A tak przy okazji umiejących czytać znaki, którzy w śmierci pod Smoleńskiem odkryli znak namaszczający Lecha Kaczyńskiego no i znak dla jego wyznawców. W takim razie czego znakiem było złamanie się pióra prezydenta podczas podpisywania traktatu lizbońskiego? A czy znakiem nie było uniemożliwienie przylotu tylu przywódców na pogrzeb? I czego znakiem był przylot Miedwiediewa?
A czego znakiem jest cierpienie rodzin stewardes? A rodziny pierwszego pilota, która nie tylko straciła męża i ojca ale żyć będzie z brzemieniem mniej czy bardziej zawinionej przez pilota katastrofy? I czy znawcy znaków mieli by odwagę o owych znakach powiedzieć rodzinom osobiście prosto w twarz? W takim razie wzywam – niech ktoś z Was to zrobi, zamiast sadzić dęte frazesy!

Ale to wszystko na nic. Coraz bardziej słychać ostrzenie mieczy i siekier, rozum zasypia, a budzą się upiory.

Ostatnie wpisy

  • "Niezwykle atrakcyjny" 11 listopada 8 lis 2011 W Warszawie zapowiadają się "atrakcje", jakich chyba nigdy dotąd nie odnotowano przy okazji Narodowego Święta Niepodległości. Szkoda tylko, że w tym zdaniu niezbędny jest cudzysłów.
  • Rozkaz: nie chwalić się 11 sie 2011 Inauguracja kampanii wyborczej Partii Przewodniej przeszła niezauważona -  afera wyborcza w Wałbrzychu i raport posła Andrzeja Czumy okazały się znacznie bardziej interesujące dla mediów. Na dodatek okazało się, że w czasie kampanii będzie jednak można korzystać z billboardów,...
  • Kaczyński i pięćset kobiet 20 lip 2011 Sensacyjna wiadomość całkiem niedawno obiegła kraj - Jarosław Kaczyński, znany z zatwardziałego starokawalerstwa i ogólnej wstrzemięźliwości jeśli chodzi o kobiety, miał się spotkać nie z jedną, ba nawet nie z dwiema, ale od razu z pięciuset kobietami! Słusznie - trzeba...
  • Kolczyk zamiast sierpa 9 lip 2011 Grzegorz Napieralski w swoim gabinecie zajęty był ważnymi dla partii sprawami - konkretnie ćwiczył przed lusterkiem swoje słynne uśmiechy. Był w tym mistrzem, ale wiedział, że nie wolno absolutnie zaniedbać niczego. Wybory zbliżały się szybkimi krokami, a aborcja dla...
  • Uratuje nas koniec świata? 25 cze 2011 Nie tylko nadchodząca wielkimi kroki prezydencja, ale również kilka innych spraw spowodowało, że premier zaprosił do swojego gabinetu ministra Radka (dla przyjaciół Radosława) Sikorskiego. Donald Tusk zaczął od kwestii, która go niezmiernie zaintrygowała – otóż wyczytał...