Jak „Der Spiegel” okradł gen. Andersa

Jak „Der Spiegel” okradł gen. Andersa

Był rok 1967. W niemieckim, bardzo wpływowym, opiniotwórczym tygodniku „Der Spiegel” (milionowe nakłady w erze wczesnotelewizyjnej) ukazał się artykuł omawiający bitwę o Monte Cassino. Niemieccy dziennikarze przypisali zwycięstwo w tej historycznej i krwawej batalii nie Polakom, tylko … Francuzom! Niemcy wycięli z dziejów kampanii włoskiej II wojny światowej generała Władysława Andersa i przypisali autorstwo zwycięstwa marszałkowi Alfonsowi Juinowi. Tymczasem Francuz, owszem, dowodził szturmem na Monte Cassino, ale tym 25 stycznia 1944 roku, który zakończył się sromotną klęską aliantów. Zresztą podobnie jak kolejne, jednostek z Nowej Zelandii i innych w lutym i w marcu tegoż roku.

Zrobiła się wokół tego fałszerstwa burza. Kto jednak bronił w tym czasie prawdy historycznej oraz godności i honoru polskich żołnierzy oraz ich dowódców z II Armii gen Władysława Eugeniusza Andersa? Rząd PRL? Nie. Ambasada PRL w ówczesnej NRF (Niemiecka Republika Federalna – jeszcze nie Republika Federalna Niemiec)? Jasne, że nie. Może chociażby „Trybuna Ludu” czy „Życie Warszawy”? Oczywiście też nie. Tymi, którzy bronili polskiej racji stanu byli nasi rodacy w Ameryce, a konkretnie Kongres Polonii Amerykańskiej. Skutecznie ! Niemcy wycofali się rakiem i przeprosili. Redaktor naczelny Heine Poerschke tłumaczył to kuriozalnie, iż „wszystkie prawie pisma francuskie przypisują Marszałkowi (Juinowi) największy udział w zwycięstwie pod Monte Cassino”. Owe absurdalne przeprosiny zwalające winę na Francuzów przypominają mi anegdotę z II Rzeczypospolitej, gdy sąd kazał Tannebaumowi przeprosić pana Schwarzbauma, za to,że nazwał go świnia Tennenbaum wyrok wykonał w swoisty sposób stwierdzając: „Panie Schwarzbaum, Pan naprawdę nie jest świnią? Bardzo przepraszam”...

Cała ta historia kazała mi sięgnąć do opracowanej przez Samuela Adalberga „Księgi przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich” wydawanej w Warszawie, w drukarni Emila Skiwskiego, cyklicznie w latach 1889-1894. Jest tam szereg ciekawych przysłów staropolskich, które można zadedykować redaktorom „Der Spiegla” sprzed 53 lat i redaktorom niemieckiej ZDF z czasów współczesnych w haniebny sposób mówiących o rzekomo „polskich obozach śmierci”.

Oto kilka przykładów, które świetnie współgrają z niemieckim kłamstwem przeszłym i obecnym: „Kłamie, aż belki trzeszczą” czy „Kłamie, aż mu się zza kołnierza kurzy” lub „Kłamie, aż uszy puchną” albo też „kłamie, co się zmieści…”. I bardziej znane dziś: „Kłamie, jak najęty”, „Kłamie jak pies”. Ale też i mniej znane: „Kłamie jak piórko osmalił…” czy „Kłamie na funty (na pudy)”.

Jest też i inne przysłowie, które mnie zaintrygowało. Występuje w dwóch odmianach. Pierwsza z nich to: „Kto kłamie, ten kradnie”. Druga zaś: „Kto kłamie ten kradnie, a kto kradnie – ten wisi ładnie”.

Jakoś to ostatnie spodobało mi się najbardziej...

Ostatnie wpisy

  • Pokora i Skromność (czyli PiS) 2 cze 2020, 14:15 Ależ, Boże broń, tytuł ten nie jest jakąkolwiek aluzją do czegokolwiek ze świata polityki! A gdzie tam. Zresztą pewnie nikt by mnie o to nie podejrzewał… Tytuł tekstu zaczerpnąłem z książki mojego kolegi z rządu, ministra nauki i...
  • Czarnecki: Pokora i Skromność (czyli PiS) 1 cze 2020, 17:15 Ależ, Boże broń, tytuł ten nie jest jakąkolwiek aluzją do czegokolwiek ze świata polityki! A gdzie tam. Zresztą pewnie nikt by mnie o to nie podejrzewał… Tytuł tekstu zaczerpnąłem z książki mojego kolegi z rządu, ministra nauki i szkolnictwa wyższego – nie, nie, bynajmniej nie...
  • Kim chciałbyś być? 25 maj 2020, 9:29 Ten – na zdjęciach – wysoki pan z wąsami, siwy i w okularach jest autorem mojego najbardziej ulubionego wiersza. Nie ulubionego „teraz”, ale w ogóle, w całym moim życiu. Przeczytałem go trzydzieści parę lat temu, zakochałem się w nim i tak już zostało. „Kim chciałbyś być?...
  • Demokracja razy 7 czyli połowa zawsze przeciw... 11 maj 2020, 10:30 Ostatnio modne jest obijanie mordy demokracji czyli pokazywane jaka to demokracja jest okropna, ile ma wad, jakie głupoty ze sobą niesie.
  • Bruksela po 2 miesiącach - dzień pierwszy 4 maj 2020, 18:34 Po siedmiu tygodniach i trzech dniach od czasu, gdy mój kraj zamknął granice, zjawiam się w Brukseli. Samoloty z Polski nie latają, jadę samochodem. Podobno ruch lotniczy ma być wznowiony w  lipcu, może wcześniej, może później, ale to wszystko palcem na wodzie pisane.