Przecież w kampanii wyborczej wtedy eksprezydent obiecywał, że będzie wyplątywał Amerykanów z wojen, a nie ich w nie wplątywał. Jakby go nie oceniać, to w pierwszej kadencji prezydent Trump słowa dotrzymał, bo jednak wycofał żołnierzy USA z Afganistanu (ostatecznie, zgodnie z harmonogramem, zrealizował to, skądinąd, w fatalny sposób prezydent Joseph Robinette Biden). Dla naszego sojusznika zza Wielkiej Wody Afganistan był traumą, bo poczynając od końca 2001 r. Amerykanie stracili tam 2461 żołnierzy, a ponad 20 tys. zostało rannych. Zginęło też około 3,8 tys. amerykańskich „kontraktorów” (pracownicy firm prywatnych współpracujących z wojskiem).
Jaka zatem będzie to wojna? Kinetyczna. Cybernetyczna. A poprzedzona wojną propagandową, która zresztą będzie odbywała się także w trakcie trwania wojny już „prawdziwej”.
Z elementami tego, co będzie mieliśmy już do czynienia. To już było. W czasie „Midnight Hammer” – amerykańskiej operacji militarnej przeciwko Teheranowi w czerwcu ubiegłego roku jednostki cybernetyczne armii USA zneutralizowały systemy dowodzenia obroną powietrzną Iranu, dzięki czemu US Air Force weszły we wrogą przestrzeń powietrzną jak w masło. Skądinąd identyczny wariant powtórzono kilka miesięcy później w Wenezueli, choć oczywiście skala operacji w Ameryce Łacińskiej była znacznie mniejsza i o co innego Jankesom chodziło.
Amerykanie uruchomili już akcję dezinformacyjną na szeroką skalę, a także włączyły „guzik strachu”, ujawniając na bieżąco przemieszczanie się lotniskowca Gerald Ford, z którego mogą startować samoloty bombardujące państwo mułłów.
Wypuszczanie newsów przez zaprzyjaźnione media i blogerów oraz kontrolowane przecieki dyplomatów i wyższych wojskowych mają na celu oswoić z wojną międzynarodową opinię publiczną. Niech wszyscy przywykną do myśli, że atak Amerykanów na Iran nastąpi na pewno i że pytanie nie jest czy, tylko kiedy. Przypomina to zresztą podobną wojną psychologiczną prowadzoną przez Izrael w kontekście militarnego, pełnoskalowego rewanżu na Hammasie i Palestynie nieco ponad dwa lata temu
Zatem „Alea iacta est”, czyli amerykańskie kości zostały rzucone...
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.