Ekspansja polskiej energii

Ekspansja polskiej energii

ZDJĘCIA: MATERIAŁY PRASOWE
Inwestując w energetykę, Polska zaczęła myśleć globalnie. Nasze interesy wiodą przez dno Bałtyku, wyspy Chorwacji, łąki Litwy i pustynie Ameryki Południowej.
Z okazji 62. urodzin 7 października prezydent Rosji Władimir Putin otrzymał od zwolenników prezent – wystawę zatytułowaną „12 prac Putina”, nawiązującą do 12 prac Herkulesa. Na siermiężnie namalowanych obrazach Putin ubrany w starogrecką togę daje odpór siłom zła i ujarzmia żywioły: strzela z łuku do amerykańskich samolotów, dusi brodatych terrorystów, walczy z Hydrą i kiełzna dzikie zwierzęta. Według twórców projektu każda z prac symbolizuje inny sukces rosyjskiego prezydenta. Jest wśród nich geopolityczna gra dostawami energii, jaką Rosja prowadzi w Europie. Dlatego na jednej z kuriozalnych prac Putin ze złotym klipsem na tunice i w opaskach gladiatora zasiada nad mapą Europy, trzymając pewnie w dłoni wszechmocną rurę z gazem. – Rurociąg South Stream to jedno z najważniejszych narzędzi presji dyplomatycznej dla Rosji – tłumaczyli członkowie stowarzyszenia Sympatycy Władimira Putina, którzy zorganizowali wystawę.

GAZ NA HERKULESA

South Stream to projekt rosyjskiego rurociągu, który ma dostarczać gaz do Europy, jednak z pominięciem Ukrainy i Polski. Rura ma biec z Rosji, przez Morze Czarne, do Bułgarii, gdzie rozgałęzi się, zmierzając do Włoch, Węgier i Austrii. Jeśli gazociąg zostanie ukończony, Rosja będzie mogła stosować politykę „dziel i rządź”, odcinając dopływ gazu Europie Wschodniej. Niestety, po roku 1989 nie umieliśmy przeciwdziałać takim zagrożeniom, m.in. ze względu na politykę Leszka Millera, który blokował strategiczne inwestycje. Całe szczęście już niedługo Polska będzie w stanie zabezpieczyć się przed szantażem energetycznym.

Jak? Obecnie inwestujemy ogromne pieniądze w projekty energetyczne, a jednym z nich jest konkurencyjna wobec rosyjskiej sieć połączeń gazowych. Dzięki niej Putin już za kilka lat będzie mieć w rękach słabsze karty. Korytarz gazowy Północ-Południe, którego początek leży właśnie w Polsce, będzie alternatywą dla rosyjskich dróg dystrybucji gazu. Projekt korytarza, wpisany na listę strategicznych inwestycji (PCI) przez Komisję Europejską w 2013 r., zakłada połączenie terminalu gazu skroplonego LNG w Świnoujściu z podobnym terminalem w Chorwacji – w miejscowości Omišalj na malowniczej wyspie Krk, przyciągającej w lecie tłumy turystów. Dzięki korytarzowi Polska może się stać gazowym wielkim rozgrywającym, bo z gazu dostarczanego do Świnoujścia oprócz Chorwacji będą mogły korzystać także Czechy, Słowacja i Węgry oraz Bułgaria i Rumunia. Świnoujście, które ma ruszyć przed końcem roku, będzie mogło magazynować po rozbudowie 7,5 mld m sześc. gazu (połowę rocznego zapotrzebowania dla Polski), co może nam umożliwić nie tylko zużywanie surowca dla własnych potrzeb, ale także odsprzedawanie go dalej. Przesyłanie surowca będzie mogło się dokonywać właśnie przy użyciu korytarza Północ-Południe, który zakłada przede wszystkim połączenie infrastruktury gazowej krajów Unii Europejskiej dzięki budowie lub rozbudowie interkonektorów – instalacji łączących systemy gazowe poszczególnych krajów. Taka integracja systemów znacznie zwiększy bezpieczeństwo energetyczne – i to nie tylko Polski czy Czech, które prawie 60 proc. gazu czerpią z Rosji po zawyżonych w porównaniu z państwami Europy Zachodniej cenach. Najbardziej skorzysta Słowacja, która obecnie nie ma żadnych alternatyw dla rosyjskiego gazu. – Już w 2018 r. będą istnieć pewne możliwości działania korytarza – mówił Rafał Wittmann, dyrektor Pionu Rozwoju Gaz-Systemu, podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Jednak Gaz-System jako strategiczna spółka polskiej gospodarki ma w zanadrzu także inne projekty zmierzające do dywersyfikacji energii dla Polski. Na naszych zachodnich granicach powstaje Baltic Pipe, gazowa rura biegnąca dnem Bałtyku z Polski do Danii, a na północy, przy granicy z Litwą, budujemy połączenie międzysystemowe Polska-Litwa, czyli gazociąg Rembelszczyzna-Jauniunai. Ma być gotowy koło 2020 r. i zabezpieczy naszego sąsiada przed szantażem gazowym.

PIERŚCIEŃ PRĄDU NAD BAŁTYKIEM
Współpraca z Litwą w celu polepszenia bezpieczeństwa energetycznego dotyczy zresztą nie tylko gazu, lecz także energii elektrycznej. Już za kilka lat zielone łąki Litwy i lasy Suwalszczyzny połączy sieć słupów wysokiego napięcia. Od tego roku powstaje bowiem most energetyczny Ełk-Olita, który umożliwi powiązanie systemów przesyłowych energii elektrycznej Litwy i Polski. Na wiosnę ruszyły pierwsze prace budowlane.

50 proc. udziałów w powstałej w tym celu spółce LitPol Link mają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, a drugą połowę ma litewska spółka Litgrid AB. Linia po stronie polskiej będzie mieć 112 km, a po litewskiej – 51 km. U naszego sąsiada oznacza to ok. 150 słupów wysokiego napięcia, a w Polsce – dwa razy tyle. Potrzebna będzie też stacja konwerterowa, ponieważ obecnie systemy przesyłowe Polski i Litwy mają różne parametry techniczne – polski jest kompatybilny z europejskim, natomiast litewski – z rosyjskim. Po wybudowaniu połączenia wreszcie zamknięty zostanie pierścień bałtycki, czyli ciąg połączeń elektro energetycznych wokół Bałtyku, łączący ze sobą państwa regionu (oprócz Rosji), a więc kraje bałtyckie, kraje Skandynawii oraz Polskę i Niemcy. Ten projekt, jak poprzednie, również został uznany przez Komisję Europejską za strategiczny i otrzymał dofinansowanie. Koszt przedsięwzięcia to ok. 1,8 mld zł, z czego dofinansowanie UE wyniesie 725 mln zł.

SZEJKOWIE Z GDAŃSKA

Choć Polska nie jest i nigdy nie będzie krajem znanym z szejków naftowych, nasza energetyka może się wzmocnić także dzięki ropie naftowej. Dziś ponad 97 proc. ropy, której potrzebują polskie rafinerie, pochodzi z importu, głównie z Rosji. Tymczasem według rządowej strategii „Bezpieczeństwo energetyczne i środowisko – perspektywa do 2020 r.” ropa naftowa ma być jednym z najważniejszych importowanych surowców. Realizację tego zadania ma umożliwić m.in. morski terminal naftowy w Gdańsku.

Ter minal powstaje nakładem strategicznej spółki polskiej gospodarki PERN „Przyjaźń”, która obecnie zajmuje się tłoczeniem ropy naftowej z Rosji do rafinerii polskich (PKN Orlen oraz Grupy Lotos), a także niemieckich. Jaka będzie rola terminalu? Przede wszystkim pozwoli magazynować ropę naftową oraz chemikalia spływające do Polski drogą morską z różnych stron świata. Łączna pojemność magazynów ma wynieść 700 tys. m sześc., z czego nieco ponad połowa ma być przeznaczona dla ropy naftowej, a reszta dla produktów chemicznych, np. produktów ropopochodnych, paliw czy biokomponentów. Pierwsza część terminalu w Porcie Gdańskim, składająca się z sześciu zbiorników magazynujących ropę, ma być gotowa już w przyszłym roku, a całość – do końca 2018 r. – Projekt będzie w stanie wesprzeć jedną z najambitniejszych inicjatyw nadchodzącej dekady, czyli budowę petrochemicznej części gdańskiego Lotosu – mówił na wiosnę Marcin Moskalewicz, prezes PERN „Przyjaźń”.

CZAR MIEDZIANEJ PUSTYNI

Polskie projekty energetyczne to jednak nie tylko gaz, ropa czy energia elektryczna. To także przemysł wydobywczy. Polska jest wręcz potentatem w dziedzinie wydobycia niektórych metali. KGHM Polska Miedź, jedna z największych spółek Skarbu Państwa, zajmująca się produkcją srebra i miedzi rafinowanej, od lat prowadzi globalną ekspansję. Jako szósty na świecie producent miedzi elektrolitycznej i pierwszy na świecie producent srebra może sobie pozwolić na wielkie inwestycje za granicą Polski. Obecnie firma posiada kopalnie w Kanadzie, USA oraz Chile, działa także w Niemczech i na Grenlandii. Może się poszczycić kontrolą nad czwartymi największymi zasobami miedzi na świecie.

W ostatnich latach KGHM dokonał strategicznych przejęć w sektorze górniczym. Jedną z przyjaźnie przejętych firm była kanadyjska Quadra FNX, która posiadała większościowe udziały w chilijskiej kopalni miedzi Sierra Gorda. Przejęcie spółki w 2011 r. to był najwyraźniej idealny moment na inwestycję – szczególnie że Kanada niedługo potem zmieniła zasady przejmowania swoich firm. Położona w północnym Chile Sierra Gorda to odkrywkowa kopalnia miedzi. Z lotu ptaka wygląda jak wielki srebrzysty dół w kształcie prostokąta, wyraźnie widoczny na tle bladorudej pustyni Atakama, znanej na świecie jako miedziowe eldorado. To kopalnia odkrywkowa niewymagająca prac górniczych pod ziemią. – W innych miejscach wydobywamy miedź z poziomu 1200 m pod ziemią, ale to generuje dodatkowe koszty – twierdzi Jarosław Romanowski, wice prezes KGHM. – Jednak chcąc rywalizować z globalnymi koncernami, potrzebowaliśmy kopalni odkrywkowej z niskimi kosztami wydobycia.

MICKIEWICZ BYŁBY DUMNY

A jak z kosztami rozruchu? Doprowadzenie do otwarcia Sierra Gorda, zatrudniającej ok. 1900 osób, kosztowało 4,2 mld dolarów. W szczytowym momencie prac na placu budowy uwijało się ponad 10 tys. ludzi. Nic dziwnego, że zaproszeni na ceremonię dygnitarze przylecieli wyczarterowanym dreamlinerem. Na ceremonii otwarcia obecni byli prezydent Chile Michelle Bachelet i wiceminister górnictwa Ignacio Moreno, a także polscy wiceministrowie – skarbu Zdzisław Gawlik i spraw zagranicznych Katarzyna Kasperczyk. Byli też obecni członkowie korpusu dyplomatycznego Japonii, ponieważ japońska spółka Sumitomo jest właścicielem 45 proc. udziałów. Kopalnia będzie nosiła imię Ignacego Domeyki, XIX- -wiecznego geologa i działacza chilijskiej oświaty, który stał się pierwowzorem Żegoty z „Dziadów” Adama Mickiewicza. Przez pierwsze lata Sierra Gorda będzie produkować rocznie ok. 120 tys. ton miedzi oraz 50 mln funtów molibdenu i 60 tys. uncji złota, a w kolejnych latach produkcja się zwiększy. – Ta kopalnia to doskonały przykład ekspansji zagranicznej Polski – cieszył się Zdzisław Gawlik przed ceremonią otwarcia.

Chilijski projekt wielu analitykom wydaje się strzałem w dziesiątkę. Główne złoże miedzi Catabela może wystarczyć na 23 lata eksploatacji kopalni. Ale to nie wszystko. Niedawno okazało się, że w Sierra Gorda, w pobliżu kopalni, znajdują się dodatkowe złoża. – Wstępne szacunki wskazują, że dzięki nim żywotność projektu może się wydłużyć o kolejne 20 lat – mówił w lipcu Herbert Wirth, prezes KGHM. Skuszeni perspektywą ponad 40-letniego użytkowania kopalni stratedzy z KGHM odważniej patrzą w przyszłość. Planują nawet zbudowanie osobnej elektrowni fotowoltaicznej, czyli przetwarzającej w prąd energię słoneczną. Przecież na środku gorącej pustyni słońca jest pod dostatkiem. – Farma fotowoltaiczna pozwoliłaby nam pokryć do 20 proc. zapotrzebowania kopalni na energię elektryczną – twierdzi Herbert Wirth. Spółka pracuje też nad nowymi technologiami wydobycia miedzi, które zwiększyłyby ilość pozyskiwanej rudy, a kopalni zapewniłyby jeszcze większą rentowność.

To oczywiście nie wszystkie projekty związane z energetyczną ekspansją Polski. Choćby pod koniec zeszłego roku spółka zależna PKN Orlen za prawie 718 mln zł przejęła kanadyjską firmę TriOil zajmującą się wydobyciem ropy i gazu w Ameryce Północnej. Te i inne inwestycje pokazują jednak wyraźnie, że polski przemysł podupadający po roku 1989 przy odpowiednim zarządzaniu ma szansę na odrodzenie. Energetyka będzie z pewnością jedną z najważniejszych branży naszego przemysłuw ciągu kolejnych dekad. Rozbudowa infrastruktury i projekty między narodowe pozwolą nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne, ale także wzbogacić się na wydobyciu surowców i handlu paliwem.

Czytaj także

 0