Elektrownie przyszłości

Elektrownie przyszłości

ZDJĘCIA: DANIEL MROZ/FORUM
Polskie spółki energetyczne dwoją się i troją, żeby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na prąd. Dlatego budujemy elektrownie. Także atomowe.
Wyjmij z gniazdka wtyczkę, a cywilizacja przestaje działać. Awarie i przerwy w dostawach prądu za każdym razem przynoszą wielomilionowe straty. Popyt na energię elektryczną nieustannie rośnie. Według amerykańskiej agencji Energy Information Administration, która analizuje rynek energii, w latach 2006-2030 światowe zapotrzebowanie na energię wzrośnie o 44 proc. Podobnie sytuacja wygląda w Polsce. Jak podaje magazyn „Rynek Energii”, w naszym kraju wzrost zapotrzebowania na energię w takim samym czasie wyniesie około 30 proc. Według badaczy globalnego rozwoju to dobrze – zwiększony pobór energii jest w końcu związany z postępem cywilizacyjnym.

Ten postęp generuje jednak koszty. Odczuwają to na własnej skórze najwięksi dystrybutorzy energii elektrycznej – Energa (Polska północna), Enea (Polska zachodnia), Tauron (południowa) oraz PGE (wschodnia). Nasza infrastruktura wytwórcza i przesyłowa w związku z tym wymaga nieustannej modernizacji. Sama tylko PGE Dystrybucja, spółka kontrolowana przez Skarb Państwa, wydaje miliardy rocznie na naprawę i poprawę jakości sieci przesyłowych. W 2012 r. PGE Dystrybucja przeznaczyła na inwestycje w sieci prawie 1,4 mld zł. Wobec rosnącego zapotrzebowania na prąd rozbudowy wymagają także elektrownie.

BLOKI W LESIE

Do największych projektów modernizacyjnych w polskiej energetyce należy rozbudowa elektrowni węglowej Kozienice oraz elektrowni Opole. W elektrowni Kozienice należącej do Enei powstanie wielki nowy blok o wartości 6 mld zł. Zbudowany w środku lasu blok zwiększy moc elektrowni o 1075 MW. Obecnie ukończony jest w jednej trzeciej i ma ruszyć w 2017 r. Wykonawcami są Polimex-Mostostal oraz Mitsubishi Hitachi Power Systems Europe. Nowe bloki to konieczność w polskich elektrowniach – Polska nie zamierza rezygnować z pozyskiwania energii poprzez spalanie węgla, ale unijne regulacje klimatyczne dotyczące emisji dwutlenku węgla i sprawności energetycznej stają się coraz bardziej restrykcyjne. Dlatego z biegiem lat część istniejących bloków w polskich elektrowniach zostanie wyłączona. Zastąpią je bloki bardziej sprawne energetycznie i bardziej przyjazne środowisku. Projektem o jeszcze większym rozmachu niż Kozienice jest rozbudowa elektrowni Opole, która kosztować będzie ponad 11 mld zł.

Rozbudowa ruszyła w tym roku i zakłada budowę dwóch bloków spalających węgiel kamienny w celu uzyskania dodatkowych 1800 MW energii. Oba bloki będą zużywać około 6 mln t węgla rocznie i zaspokoją potrzeby energetyczne niemal 2 mln gospodarstw. Rozbudowa elektrowni może też wspomóc upadający polski przemysł węglowy – Ministerstwo Skarbu rozważa zatwierdzenie zasady, według której nowe bloki energetyczne będą opalane tylko polskim węglem, dzięki czemu polskie kopalnie będą miały gwarantowany rynek zbytu. Mimo wszystko nasz węgiel w dalszym ciągu jest mało konkurencyjny. Dlatego analitycy rynku zastanawiają się obecnie, czy w Polsce w najbliższym czasie dałoby się wybudować alternatywne wobec węglowych elektrownie gazowe, szczególnie że za kilkanaście lat może w Polsce ruszyć wydobycie gazu łupkowego. Jednak według firmy doradczej Boston Consulting Group elektrownie gazowe się nie opłacą. Choć zbudowały je Niemcy i Włochy, to praktycznie nie wykorzystują ich do produkcji energii. – Żeby to się zmieniło, musiałby nastąpić wzrost cen energii elektrycznej, spadek cen gazu o 35-45 proc. oraz trzykrotny wzrost cen CO2 – twierdzi Jacek Libucha z BCC.

ATOMOWA POLSKA

Wobec tych kłopotów pojawia się kolejna możliwość – elektrownia atomowa. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów niedawno wydał zgodę na wspólną budowę elektrowni jądrowej przez wielkie polskie spółki – PGE, Tauron, Eneę oraz KGHM. PGE EJ1, spółka powołana do celu budowy, ma zrealizować projekt około roku 2025. Decyzja co do budowy jeszcze nie zapadła – już teraz jednak wiadomo, że projekt może kosztować nawet 60 mld zł i stać się największą pojedynczą inwestycją energetyczną w powojennej Polsce. Na razie rozważany jest wybór najlepszej technologii – w szranki stanęli liderzy atomowego rynku, tacy jak Hitachi-GE Nuclear Energy czy Areva. Elektrownia najprawdopodobniej powstanie na Pomorzu, w okolicy Jeziora Żarnowieckiego – w gminach Choczewo, Gniewino i Krokowa.

Niestety, energia atomowa nie ma w Unii Europejskiej dobrej prasy. Po części ze względu na starania Niemiec i innych krajów promujących użycie odnawialnych źródeł energii. Ich zwolennicy próbują stworzyć wrażenie, że od energii atomowej we współczesnym świecie się odchodzi. Jako przykład przywołują słowa niemieckiej kanclerz Angeli Merkel zapowiadające zamknięcie wszystkich 17 elektrowni atomowych w Niemczech. Jednak inne kraje są mniej sceptyczne – na energetyce atomowej opiera się wciąż z powodzeniem na przykład Francja.

COŚ TRZEBA WYBRAĆ

Wbrew staraniom środowisk chcących zablokować inwestycje w energetykę jądrową Unia Europejska w dalszym ciągu de facto traktuje atom jako jeden z dostępnych sposobów pozyskiwania energii. Mimo pewnych zastrzeżeń Komisja Europejska w październiku zatwierdziła wsparcie finansowe, jakie rząd brytyjski chce przekazać koncernowi EdF na budowę elektrowni atomowej Hinkley Point C w angielskim Somerset. Oczywiście pomysł wielu politykom się nie spodobał. – Ten skandal musi być oprotestowany wszelkimi możliwymi sposobami – mówił na gorąco austriacki minister środowiska Andrä Rupprechter. Austriacki polityk zapowiedział kroki prawne, które mają na celu opóźnienie lub uniemożliwienie realizacji projektu. Wielka Brytania nie przejmuje się jednak taką próbą interwencji we własne projekty atomowe. Szczególnie że jest ich więcej. Kolejny atomowy projekt, elektrownia Moorside w zachodniej Kumbrii (Anglia), będzie jedną z największych na świecie i największą elektrownią atomową w Europie.

W Polsce także nie brak przeciwników atomu. Prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej twierdzi, że w przyszłości energia pozyskiwana z elektrowni atomowych nie będzie opłacalna. – W 2050 r. 60 proc. energii elektrycznej powinny zapewniać elektrownie węglowe, 20 proc. instalacje odnawialnych źródeł energii, a pozostałe 20 proc. bloki gazowe – mówi naukowiec, według którego jeden blok nuklearny kosztuje tyle, ile kilka bloków węglowych o takiej samej mocy. Z kolei zwolennicy atomu przekonują, że elektrownie jądrowe nie emitują CO2, dlatego będą się opłacać bardziej niż węglowe. Energetyka jest niestety często niewolnikiem polityki – nie tylko krajowej, ale też międzynarodowej. O tym, jakie elektrownie będą wiodły prym w Polsce za 50 lat, dowiemy się dopiero wtedy, gdy polski rząd postawi zdecydowanie na któreś z nich.

Czytaj także

 0