Prezydent o procesie lustracyjnym gen. Ścibora-Rylskiego: Sprawa jest w sądzie

Prezydent o procesie lustracyjnym gen. Ścibora-Rylskiego: Sprawa jest w sądzie

Dodano:   /  Zmieniono: 90
Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski
Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski / Źródło: Newspix.pl / KONRAD KOCZYWAS / FOTONEWS
Andrzej Duda na antenie TVN24 odniósł się do procesu lustracyjnego generała Zbigniewa Ścibora-Rylskiego. – Sprawa jest w sądzie – skomentował prezydent.

– Sprawa jest w sądzie i to sąd będzie podejmował odpowiednie decyzje. Natomiast apel Powstańców trzeba uszanować – powiedział Andrzej Duda. Prezydent w sobotę spotkał się z kombatantami w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Wiceprezes Związku Powstańców Zbigniew Galperyn bronił generała Zbigniewa Ścibor-Rylskiego. – Podtrzymywanie kontaktów z UB, odbywało się na rozkaz przełożonych gen. Ścibor-Rylskiego. Celem było pozyskiwanie informacji. Niestety nie żyje już nikt, kto by poświadczył że generał otrzymał takie polecenie – podkreślił. 

W czwartek Sąd Okręgowy Warszawa-Praga rozpatrzył wniosek obrony - powołani zostaną biegli neurolog i geriatra. Zadaniem lekarzy będzie ustalenie, czy stan fizyczny i umysłowy gen. Ścibora-Rylskiego oraz jego podeszły wiek pozwalają na udział w procesie. Jeżeli opinie okażą się negatywne, będzie stanowiło to podstawę do decyzji sądu o zawieszeniu postępowania.

Obrońca generała mec. Przemysław Rosati stwierdził, że jego klient chciałby wziąć udział w procesie, jednak uniemożliwia to jego stan zdrowia. Z tego też powodu Ścibor-Rylski ma być nieobecny na obchodach kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. 

Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski jest prezesem Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich i najstarszym stopniem żyjącym powstańcem. Brał udział w kampanii wrześniowej w 1939 r., a w trakcie wojny był zaangażowany w akowską konspirację, walczył również w Powstaniu Warszawskim, za co został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Prezydent Lech Kaczyński odznaczył go również Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Gen. Ścibor-Rylski podlega lustracji jako członek kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Sprawa dotyczy oświadczenia lustracyjnego z 2007 roku.

Czytaj także

 90
  • Zgred IP
    W czasie kadencji byłego prezesa IPN, Łukasza Kamińskiego, stały się dwie ważne rzeczy.

    1. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wszczął na wniosek IPN-u proces lustracyjny żołnierza AK i Powstania Warszawskiego Ścibora-Rylskiego, prezesa Związku Powstańców Warszawskich. To dlatego, że generał w oświadczeniu lustracyjnym nie wspomniał o swoich związkach z UB i SB. Taki dokument zobowiązany był złożyć jako członek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Kilka dni przed 72. rocznicą Powstania Warszawskiego wspomniany Sąd Okręgowy Warszawa-Praga powołał biegłych lekarzy, mających wydać opinię, czy stan zdrowia generała oskarżonego o kłamstwo lustracyjne pozwala na uczestnictwo w procesie.

    2. W połowie lutego w domu wdowy po Czesławie Kiszczaku IPN zabezpieczył sześć pakietów archiwaliów. Wśród nich znalazły się teczka pracy i teczka personalna tajnego współpracownika bezpieki o pseudonimie "Bolek". Materiały zawierają między innymi zobowiązanie do współpracy z SB podpisane "Lech Wałęsa", a także donosy na pracowników Stoczni Gdańskiej i pokwitowania odbioru pieniędzy od bezpieki. Oryginały dokumentów dotyczących tajnego współpracownika SB dotarły z Instytutu Pamięci Narodowej do krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych.

    Choć w obu historiach żadnych decyzji nie podejmowali członkowie partii PiS, ani przedstawiciele rządu, to dla pewnej grupy obserwatorów życia politycznego zdarzenia te zostały wykorzystane jako pałka do okładania rządu, PiSu i samego Kaczyńskiego.
    Fora internetowe pod artykułami opisującymi te zdarzenia pełne są komentarzy w stylu:
    „PiS niszczy polskich bohaterów!”
    „Pisowska hołota zachowująca się jak świnie, trucizna tego świata nie ma za grosz honoru i wyczucia. Śmierdziele od których cuchnie fałszem gdziekolwiek się pojawią.„
    „To co zrobili z generałem Ściborem Rylskim to największa podłość jakiej się dopuścili. Trzeba nie mieć odrobiny honoru aby człowieka 99 letniego, bohatera Polski ciągać po sądach!!!!! Kupili sobie klakierów za 500 złotych ale to się kiedyś skończy i historia prawidłowo odpłaci im za tę Judaszową monetę. Nie chciałabym mieć tego na sumieniu co mają pisowcy, oj nie... Brzydzę się ich agresją i tupetem. To najgorsze rządy w dziejach Polski.”

    Powiem krótko - trzba być prawdziwym POje*em cierpiącym na PiS-Obłęd, żeby takie komentarze wypisywać.
    • Marta Więch IP
      Zwracam się do tzw. "Twardego Elektoratu Pis-u" Nie wierzę, że zgadzacie się i popieracie wszczęty proces przeciwko gen. Ściborowi-Rylskiemu? Wierzę, że dla zwyczajnych ludzi istnieją wciąż wartości, których nie można opluć i deprecjonować, istnieją granice, których się nie przekracza.
      Za kilka miesięcy, rok lub dwa ludzie, których opluwacie i ciągacie u schyłku życia po sądach odejdą, a całą PIS-owską martyrologię będzie można włożyć sobie gdzie tylko chcecie.
      Ludzie, obudźcie się i proszę o refleksję...
      Może pan "prezes Polski" byłby uprzejmy odnieść się równie rzetelnie do życiorysu swojego ojca Rajmunda Kaczyńskiego...
      • żenada IP
        Dlaczego te paszkwile o Bartoszewskim klepiecie po jego śmierci? Dlaczego za życia nie czyniliście rabanu, czy spraw sądowych? teraz pluć można co ci chce i świadków podawać, jak człowiek nie żyje i bronić się nie może. W mediach i na forach jakie szaleństwo zaczęło panować, Człowiek człowiekowi wrogiem. Niektórzy olewają Homilie Papieża albo ich totalnie nie zrozumieli. Świat na głowie staje......
        • Polonus IP
          Pozwoliłem sobie zciągnąć Twój wpis. Wybacz i nie chowaj urazy, ale warto by znali to wszyscy Polacy.
          • Jasińska IP
            SB ek Bartoszewski nie doczekał....
            Nikogo nie zwalniano z Auschwitz, przynajmniej nie uczciwych ludzi, co innego kolaboranci... Tłumaczenie, że go zwolnili ze względów zdrowotnych wydaje się co najmniej podejrzane. Mimo tego obdarzono go zaufaniem w organizacji katolickiej FOP - Front Odrodzenia Polski, związanym ze Stronnictwem Pracy, a kierowanym przez pisarkę Zofię Kossak Szczucką. Bartoszewski niemal natychmiastowo po wyjściu z Oświęcimia został wzięty do struktur konspiracyjnych. Jest to sytuacja nie do pomyślenia, taki człowiek był zbyt podejrzany, tacy ludzi mogli być pod obserwacja, dla konspiracji to zbyt duże ryzyko... Bartoszewski prawdopodobnie albo zataił ten niewygodny fakt, albo został wciągnięty do konspiracji z pomocą niemieckiej agentury.

            ....Ciekawsza jest jednak inna historia. Według relacji prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji białego domu, istnieje świadek, który przeżył Oświęcim i twierdzi, że Bartoszewski był kolaborantem. Świadek opowiadał, że spotkał się z Bartoszewskim w Oświęcimiu, znał m.in., szczegóły na temat wykształcenia Bartoszewskiego. Twierdził, że za sprawą Bartoszewskiego i 14 innych donosicieli, którzy opuścili Oświęcim (notabene pociągiem pierwszej klasy) zlikwidowano 21 wysokich rangą Akowców. Ów świadek jest przekonany, że Bartoszewski był konfidentem.....

            Żołnierz Armii Krajowej, działacz Polskiego Państwa Podziemnego, uczestnik powstania warszawskiego

            W Powstaniu Warszawskim właściwie statystował. Był noszowym, a w 1944 tylko adiutantem. Był uczestnikiem, ale że "bronił stolicy" to za dużo powiedziane. Takich jak on pomocników AK walczącej było dziesiątki tysięcy. W boju się nie wykazał. Wiele opowieści z tego okresu jego życia okazało się kłamliwych. Na jednym ze spotkań pytano go gdzie dokładnie brał udział w Powstaniu i czy mógłby podać jakiś oddział, nazwiska, wydarzenia itd. Niestety tylko zakłopotanie i mętne wyjaśnienia. W żadnej dokumentacji nie ma jego nazwiska czy pseudonimu. Wygląda na to, że jego przyszłość jest jednym z mitów III RP, który trzeba odkłamać.

            Po wojnie pracował jako dziennikarz. Siedział kilka lat za AK, choć działał w Delegaturze Rządu - a nie AK, która była jednakowo źle widziana przez żydowskie UB. Później dużo pisał w masońsko-prosyjonistycznym krakowskim Tygodniku Powszechnym (dlatego też tygodnik ten dezawuował J. Em. Ks. Prymas Wyszyński).

            Bartoszewski jest chyba jedynym w Polsce człowiekiem, który siedział za AK, ale w AK nie był.

            Mój stryj delegat Rządu Londyńskiego na Kraj był był słuchaczem tajnego Uniwersytetu Warszawskiego, trzeciego roku na wydziale filologii polskiej, gdzie przykleił się do niego Bartoszewski! i to zgubiło mojego stryja! Po zamachu na Kutscherę, którego był współorganizatorem ..koordynatorem...był poszukiwany - choć wydawało się, że dobrze zakonspirowany...Mój stryj zginął z rąk gestapo w Busku Zdroju.. zadenuncjowany, gdy przeprowadzał tajną maturę....szarpany przez psy ...nikogo nie wydał!!!..nikogo nie zdradził!
            Mój ojciec był pewien, że to Bartoszewski był denuncjatorem - znając fakty z życia brata...