Jutro spotkanie Kaczyński-Tusk

Jutro spotkanie Kaczyński-Tusk

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szef PO Donald Tusk powiedział, że intencją planowanego na piątek jego spotkania z premierem jest rozwiązanie problemu związanego z oświadczeniami samorządowców, w taki sposób, by uniknąć ponownych wyborów.
Decyzję o spotkaniu poprzedziła medialna wymiana zdań między politykami. Rano w radiowych "Sygnałach Dnia" Tusk zaapelował do premiera o podjęcie rozmów w celu uniknięcia powtórnych wyborów samorządowych. W południe powiedział dziennikarzom, że gotowy jest spotkać się z premierem jeszcze w czwartek.

Szef Platformy nazwał swoją propozycję "pokojowym trybem dochodzenia do rozstrzygnięć". "Wstępna propozycja polega na tym, byśmy obaj uznali, że grono prawników znajdzie dobrą drogę wyjścia, która będzie oparta na prawie, a nie na chciejstwie tego, czy innego polityka" - mówił Tusk. Zdaniem szefa PO, premier i on wspólnie powinni też powiedzieć: "przepraszam" za zamieszanie wokół mandatów samorządowców.

Premier odpowiedział, że jeśli Tusk zwróci się do niego z prośbą o spotkanie, to go przyjmie.

Jednocześnie J.Kaczyński ocenił jako naganną i szkodzącą demokracji środową wypowiedź przewodniczącego PO w programie "Kropka nad i" w TVN24. Szef Platformy powiedział wtedy m.in., że "gdyby się miało okazać, że pan premier Kaczyński wpadnie na pomysł, aby, łamiąc prawo, egzekwować swoje wyobrażenia siłą, to Platforma nie ulegnie". Według premiera, Tusk "posunął się w swoich wypowiedziach bardzo daleko, do granicy przestępstwa".

Na specjalnie zorganizowanym po południu briefingu Tusk ogłosił, że w piątek przed południem spotka się z premierem. Jak mówił, intencją tego spotkania jest rozwiązanie problemu związanego z oświadczeniami samorządowców, w taki sposób, by uniknąć ponownych wyborów. "Rozmowa ta może być początkiem drogi, która doprowadzi nas do - mam nadzieję - szczęśliwego finału" - podkreślił.

Według Tuska, "plan minimum", o którym chce rozmawiać z premierem, to: niewprowadzanie komisarzy do gmin, cierpliwe oczekiwanie na orzeczenia sądów tam, gdzie wójtowie odwołają się od decyzji o wygaśnięciu ich mandatów oraz przygotowanie zmian w prawie samorządowym, które pozwolą w przyszłości uniknąć zamieszania.

Proszony o komentarz do słów premiera, który uznał, że niektóre wypowiedzi szefa PO są na granicy przestępstwa, Tusk powiedział: "Ponieważ od wielu godzin zastanawiam się jak pomóc samorządowcom i wyborcom, to lepiej dziś nie reagować na najbardziej ostre, a czasami nieprzemyślane, sądy różnych polityków".

Zgodnie z przepisami samorządowcy muszą złożyć kilka dokumentów dotyczących majątku. Według samorządowej ordynacji wyborczej - co kilkakrotnie podkreślał premier - karą za spóźnienie jest wygaśnięcie mandatu. Jednak w ustawach samorządowych wciąż znajdują się stare regulacje, zgodnie z którymi za spóźnienie grozi jedynie utrata diety. Kontrowersje wzbudzają też różne terminy składania odpowiednich dokumentów dla samorządowca i jego współmałżonka.

Wśród samorządowców zagrożonych utratą mandatu jest m.in. prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO), która złożyła po terminie oświadczenie o działalności gospodarczej męża. Gronkiewicz-Waltz twierdzi, że w ogóle nie musiała go składać, gdyż mąż nie wykonuje działalności gospodarczej na terenie gminy, w której pełni ona funkcję prezydenta.

W piątek zbiera się na nadzwyczajnej sesji Rada Warszawy. Gronkiewicz-Waltz ma wyjaśnić sprawę złożenia po terminie oświadczenia o działalności gospodarczej jej męża. Radni nie planują złożenia wniosku o stwierdzenie wygaśnięcia mandatu prezydent Warszawy.

Według szefa Państwowej Komisji Wyborczej Ferdynanda Rymarza, nie można na razie powiedzieć, czy odbędą się nowe wybory w Warszawie i miejscach, gdzie samorządowcy spóźnili się ze złożeniem oświadczeń. W ocenie Rymarza, przedterminowe wybory prezydenta Warszawy oznaczałyby wydatek rzędu 2,5-3 mln zł.

W opinii ekspertów związanych z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej, powtórne wybory samorządowe nie powinny być skutkiem nieznacznego spóźnienia przy składaniu przez samorządowców oświadczeń majątkowych. Według nich, potrzebna jest "ustawa ratunkowa", która umożliwiłaby samorządowcom zachowanie mandatów.

Tymczasem posłowie zdecydowali, że Sejm nie zajmie się na obecnym posiedzeniu złożonymi przez PO i PSL projektami ustaw dotyczących abolicji dla samorządowców, którzy za późno złożyli oświadczenia majątkowe.

Projekt PO umożliwia utrzymanie mandatów przez samorządowców, którzy spóźnili się ze złożeniem oświadczeń majątkowych bądź oświadczeń o działalności gospodarczej małżonka. Platforma proponuje też wprowadzenie jednego terminu dla złożenia wszystkich możliwych typów oświadczeń majątkowych - czyli 60 dni od dnia złożenia ślubowania.

PSL natomiast proponuje wydłużenie terminu na złożenie oświadczenia majątkowego oraz informacji o działalności gospodarczej małżonków z obecnie obowiązujących 30 dni do 6 miesięcy.

ab, pap
 0

Czytaj także