Nie tylko Cieśnina Ormuz. Oczy świata zwracają się na „Bramę Łez”

Nie tylko Cieśnina Ormuz. Oczy świata zwracają się na „Bramę Łez”

Dodano: 
„Brama Łez” widziana z lotu ptaka
„Brama Łez” widziana z lotu ptaka Źródło: Wikimedia Commons / Coordenação-Geral de Observação da Terra/INPE
O Cieśninie Ormuz napisano już wiele, ale uwaga świata wkrótce może skierować się na inne wąskie gardło w regionie. Morwa o cieśninie Bab al-Mandab, nazywanej „Bramą Łez”.

Choć prezydent Donald Trump i jego współpracownicy już kilka razy ogłaszali „bliskie zwycięstwo” nad Iranem, USA wciąż nie osiągnęła swoich celów w rejonie Zatoki Perskiej. Tymczasem do wojny mogą włączyć się jemeńscy Huti, mocno komplikując sytuację nie tylko na Półwyspie Arabskim.

„Brama Łez” zostanie zablokowana? Jemen może mocno namieszać

W ubiegłym tygodniu Huti zapowiedzieli, że mogą wkrótce dołączyć do wojny po stronie Iranu. Po tej deklaracji eksperci momentalnie zaczęli mówić o dalszym przewidywanym wzroście cen baryłki ropy. Wszystko przez krytyczny punkt, jakim jest „Brama Łez”, czyli cieśnina Bab al-Mandab. Z terytorium Jemenu można bardzo łatwo zablokować ten obszar poprzez ataki rakietowe lub dronowe. W ten sposób odcina się drogę morską przez Morze Czerwone i Kanał Sueski, które odpowiadają za 12 proc., globalnego handlu.

W rozmowie z Interią analityk rynków surowcowych i zarządzający FIZ Polaris Dawid Czopek wyjaśniał, że zagrożenie ze strony Hutich nie jest oczywiście niczym nowym. Z tego powodu największe tankowce z Zatoki Perskiej od lat wybierają okrężną trasę. Jego zdaniem możliwy jest jednak pewien efekt psychologiczny, skutkujący wzrostem cen ropy po ewentualnej blokadzie „Bramy Łez”.

Znaczenie cieśniny Bab al-Mandab

– Wielkie zbiornikowce, które miałyby płynąć do Europy, od czasu pierwszych kłopotów z działalnością Huti, przerzuciły się na szlak wokół Afryki, wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Ta trasa jest oczywiście o wiele dłuższa, ale w przypadku przewozu bardzo dużej ilości ropy, fracht nie robił aż tak istotnych dodatkowych kosztów – podkreślał.

Zaznaczał przy tym, że Bab al-Mandab to jedyna droga z Oceanu Indyjskiego w stronę Kanału Sueskiego. Nadal ma ogromne znaczenie w transporcie morskim licznych towarów, a także ropy z saudyjskich portów.

Nazwa „Brama Łez” wzięła się od trudnych warunków dla żeglugi, m.in. niebezpiecznych prądów i raf, które przez lata powodowały liczne zatonięcia statków. Według legend określenie to ma też przypominać o ludziach, którzy utonęli w czasie trzęsienia ziemi, które oddzieliło Afrykę od Azji.

Czytaj też:
Europejski kraj zamyka niebo dla samolotów. USA wściekłe
Czytaj też:
5 wojen, które mogą wstrząsnąć światem. Eksperci kreślą czarny scenariusz

Źródło: Interia.pl