Pawłowicz analizowała mowę ciała Tuska i... popełniła szkolny błąd. Nie pierwszy raz

Pawłowicz analizowała mowę ciała Tuska i... popełniła szkolny błąd. Nie pierwszy raz

Krystyna Pawłowicz
Krystyna Pawłowicz / Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
Krystyna Pawłowicz na bieżąco komentuje na Facebooku wydarzenia polityczne w Polsce i na świecie. Nie inaczej było z przesłuchaniem Donalda Tuska - posłanka PiS zamieściła autorską analizę mowy ciała byłego premiera. Przy okazji po raz kolejny posłużyła się daleką od normy formą jednego z czasowników.

W czwartek 3 sierpnia odbyło się przesłuchanie byłego premiera Donalda Tuska przez Prokuraturę Krajową w charakterze świadka. Postępowanie prowadzone przez prokuraturę dotyczy niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy, którzy w kwietniu 2010 roku nie uczestniczyli w Rosji w sekcji ofiar katastrofy smoleńskiej, w efekcie czego doszło do nieprawidłowości. – Nikt nie wydawał zakazu otwierania trumien; to, w jaki sposób postępuje się w takich przypadkach, precyzyjnie opisują procedury – komentował były premier tuż po opuszczeniu budynku.

Czytaj także:
Koniec przesłuchania Tuska. Były premier komentuje: Nie mam takiego zmysłu strategicznego jak prezes Kaczyński

Do kwestii traktowania zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej i ewentualnej odpowiedzialności Donalda Tuska odniosła się na Facebooku Krystyna Pawłowicz. Posłanka stwierdziła, że były premier uniknął odpowiedzi na pytanie dziennikarza TVP o tę sprawę dzięki krzykom i gwizdom „lewackich dziennikarzy, wyrobników opozycyjnych mediów”.

Polityk pokusiła się też o analizę zachowania szefa Rady Europejskiej. „Mowa ciała - zaciśnięte zęby i piąstki, arogancja, uciekanie od tematu i opowiadanie obszernie o >>trosce<< UE o sprawy Polski rządzonej przez >>obsesje<< J.Kaczyńskiego - pokazywały strach byłego premiera. I kompleksy wobec prezesa Jarosława Kaczyńskiego, którego co kilka zdań musiał obrazić” – stwierdziła posłanka.

Krystyna Pawłowicz porównała też postawę Donalda Tuska do zachowania gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który nie wziął na siebie odpowiedzialności za stan wojenny. Przy okazji polityk nie uniknęła jednego z najbardziej powszechnych błędów. Zamiast formy „wziąć” użyła bowiem niepoprawnego zapisu „wziąść”.

Co ciekawe, to nie pierwszy tego typu błąd posłanki PiS, a sama Krystyna Pawłowicz wbrew stanowisku językoznawców nie uznaje takiego zapisu za niepoprawny. W sierpniu 2015 roku po tym, jak polityk napisała na swoim profilu na Facebooku napisała „wziąść”, rozpętała się prawdziwa burza. „Szkoła pruszkowska mówi >>wziąć<<, szkoła polska mówi i pisze >>WZIĄŚĆ<<” – odpowiadała na krytykę Krystyna Pawłowicz. Jak widać, po dwóch latach polityk nadal pozostaje wierna swojej „szkole polskiej”. Przy okazji jednego z przemówień w Sejmie okazało się, że jej zwolennikiem jest także prezes Jarosław Kaczyński.

Czytaj także:
Posłowie uczą prezesa PiS poprawnej polszczyzny. „Pozwólcie, że będę mówił, jak mówię”

Czytaj także

 10
  •  
    jak ty potrzebujesz na gwalt chlopa
    ajajaj
    •  
      Treść została usunięta
      • Pawłowicz niech się lepiej bez reszty zajmie swoimi kanapkami. Mniej się będzie kompromitować.
        • Wszyscy wiedzą, że karzeł na widok Tuska ucieka pod łóżko, a ona nie analizowała mowy ciała, myslała jak upolować jakąs sałatkę
          •  
            Że Donek trzęsie gaciami przed Jarkiem to widać min.po jego minie wyrażającej bezsilność i nienawiść i te kaprawe oczka teutońskiego węża