Okaleczony koń ciągnął bryczkę. Zatrważająca reakcja właściciela

Okaleczony koń ciągnął bryczkę. Zatrważająca reakcja właściciela

Koń
Koń / Źródło: Fotolia / agarianna
Co roku powraca temat nadwyrężania koni ciągnących dorożki w drodze do Morskiego Oka. Jak się okazuje ten problem ma miejsce także nad morzem.

W Świnoujściu strażnicy miejscy dostrzegli okaleczonego konia prowadzącego bryczkę. Sprawa wyszła na jaw podczas kontroli przeprowadzanej przez powiatowego lekarza weterynarii oraz wspomnianych strażników. Jedna z kobiet powożących dorożkę usiłowała uciec z miejsca oględzin. Funkcjonariusze po zatrzymaniu jej, zwrócili się z prośbą o okazanie dokumentów, lecz kobieta nie miała ich przy sobie. Właściciel zwierzęcia, do którego zgłoszono się telefonicznie, stwierdził, iż znajduje się 100 kilometrów od Świnoujścia i nie ma zamiaru stawić się na miejscu.

– Ostrzegliśmy go, że w przypadku braku dokumentów, grozi mu czasowe zajęcie konia. Mężczyzna odparł, żebyśmy go sobie zabierali i ugotowali z niego zupę – powiedział funkcjonariusz straży miejskiej Michał Rogalski.

Po zbadaniu konia przez dwóch weterynarzy okazało się, że zwierzę zdecydowanie nie powinno wykonywać swojej pracy. Koń nie był nawet podkuty, za to znacząco poraniony. Na miejsce sprowadzono pojazd przeznaczony do przewozu koni. Jak mówią strażnicy, został przetransportowany do jednego z gospodarstw, w którym prowadzony jest tak zwany dom tymczasowy dla zwierząt.

W powyższej sprawie ma zostać złożony wniosek do prokuratury o znęcanie się nad zwierzęciem i być może porzucenie go. Jest to przestępstwo zagrożone grzywną, karą ograniczenia lub pozbawienia wolności.

Czytaj także:
Ogromna kolejka do dorożek na Morskie Oko. Obrońcy praw zwierząt alarmują: „Nie wsiadaj!”

Czytaj także

 1