Szef resortu obrony narodowej w programie „W Punkt” mówił o tym, jak przez wiele lat osoby nieuznające oficjalnej wersji ws. katastrofy smoleńskiej, były traktowane jak „odrzutki społeczne, szaleńcy”. – Te tezy nadal są forsowane. Informacji na temat katastrofy smoleńskiej jest bardzo niewiele – wskazał minister. Jak dodał, wyjaśnienie przyczyn tragicznych zdarzeń z 10 kwietnia 2010 roku jest „prawdziwą polską racją stanu”. – Jeśli dopuścimy do zaniechania, zgodzimy się na podanie w wątpliwość naszej demokracji. To olbrzymie wyzwanie – wskazał.
Antoni Macierewicz podkreślił, że przy okazji rozmów o sprawach międzynarodowych zawsze podnosi kwestię konieczności ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jak wskazał, spotyka się w takich sytuacjach ze „zrozumieniem i akceptacją”. – Tu-154 nie lądował. Piloci w odpowiednim momencie rozpoczęli procedurę odejścia. Będzie to wyjaśnione w raporcie. Mam nadzieję, że na ósmą rocznicę uda się go sporządzić – zaznaczył szef MON.
Minister bronił też swoich wcześniejszych twierdzeń o zasadności porównywania katastrofy smoleńskiej z wypadkiem MiG-a 29 pod Mińskiem Mazowieckim. Jak stwierdził, na podstawie wydarzeń z samolotem wojskowym z grudnia tego roku jasno widać, że brzoza w Smoleńsku nie mogła do prowadzić do katastrofy „gigantycznego, pancernego samolotu”, jakim był TU-154M.
