W rozmowie z Patrykiem Michalskim ambasador Federacji Rosyjskiej w Warszawie przypomina, że według niego wokół zwrotu do Polski wraku tupolewa wytworzyła się sztuczna atmosfera, a temat jest mocno upolityczniony. Andriejew dodaje, że podejście strony rosyjskiej do wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej jest już od dawna znane. – Na stronie internetowej ambasady jest cały rozdział o katastrofie smoleńskiej. Kogo interesuje, może tam przeczytać wypowiedzi prezydenta Putina, ministra Ławrowa, rzeczniczki MSZ-u i moje wystąpienie. Już powiedziano wszystko. Nie mam niczego do dodania – twierdzi dyplomata.
Fakt, że wrak prezydenckiego samolotu wciąż nie wrócił do Polski, Andriejew tłumaczy obowiązującymi przepisami. – W Rosji kontynuuje się śledztwo i według prawa rosyjskiego, póki się nie zakończy, wrak jako materiał tej procedury musi pozostawać na terytorium Rosji – mówi ambasador.
Dyplomata został zapytany także o budowę wspólnego pomnika na miejscu katastrofy w Smoleńsku. – Rozmowy na ten temat prowadziły ministerstwa kultury Rosji i Polski. Od pewnego czasu strona polska, nie wiem z jakiego powodu, ale nie wraca do tych rozmów. Ten proces negocjacyjny nie idzie od chyba 2-2,5 lat – twierdzi Andriejew. I dodaje, że kwestia ewentualnego wznowienia rozmów na temat budowy pomnika leży w gestii resortów kultury obu państw.
Czytaj też:
Nowy etap badania katastrofy smoleńskiej. Amerykanie pracują nad modelem Tu-154
