Rolnik zostawił chorą Ukrainkę na ulicy. Teraz odpiera zarzuty

Rolnik zostawił chorą Ukrainkę na ulicy. Teraz odpiera zarzuty

Jędrzej Cichowlas, znany z reklam rolnik, który zostawił na ulicy swoją pracownicę z Ukrainy, po tym, gdy dostała wylewu wydał oświadczenie, które opublikowano na łamach money.pl. „Od zawsze moja firma jest zorientowana na działanie zgodnie z prawem, dbając jednocześnie o wszystkich swoich pracowników” – podkreśla.

O tej sprawie było ostatnio głośno. Właściciel firmy ze Środy Wielkopolskiej nie pomógł swojej pracownicy, która miała wylew. Okazuje się, że pracodawca Ukrainki to Jędrzej Cichowlas, jeden z bohaterów spotów Lidla. Zawieszono już spoty reklamowe z jego udziałem. Na stronie internetowej znanej sieciówki nie ma informacji o przedsiębiorcy, zaś spot promujący przedsiębiorstwo biznesmena został już usunięty z kanału Lidla na YouTube.

Cichowlas: Pokryjemy koszty leczenia i rehabilitacji

Cichowlas postanowił wydać oświadczenie dla portalu money.pl, aby przedstawić swoje stanowisko w tej bulwersującej sprawie. Mężczyzna podkreśla, że jest mu przykro z powodu tego, co spotkało Oksanę Kharchenko. Jego zdaniem opis zdarzenia w mediach „nie uwzględnia jego bardziej skomplikowanego przebiegu”, ponieważ wylew miał nie mieć związku z pracą Ukrainki. „Pragnę zapewnić, że moim i mojej firmy priorytetem jest udzielenie poszkodowanej odpowiedniego wsparcia. Oświadczam, że pokryjemy niezbędne koszty leczenia szpitalnego oraz rehabilitacji Pani Kharchenko. Zapewniam, że zostanie ona otoczona należytą opieką. Biorąc pod uwagę trudną sytuację losową Pani Oksany zapewnimy również niezbędną pomoc jej najbliższym” – poinformował.

Ponadto Cichowlas oświadczył, że „odpowiednie instytucje prowadzą postępowanie w celu ustalenia faktycznego przebiegu zdarzeń” i wobec tych organów przedstawi niezbędne informacje.

Ukrainka dostała wylewu

Sprawę poszkodowanej Ukrainki opisywaliśmy kilka dni temu. Po zakończonej pracy, przebywając już w mieszkaniu na terenie zakładu, Ukrainka Oksana dostała wylewu. Była zatrudniona na czarno, więc jej szef zwlekał z wezwaniem pomocy, obawiając się, że fakt nielegalnego zatrudnienia wyjdzie na jaw. Po dwóch godzinach odwiózł ją do miasteczka i położył na ławce. Po czym zadzwonił na policję zgłaszając, że znalazł pijaną osobę. Jak informuje poznańska „ Gazeta Wyborcza”, teraz kobieta jest w ciężkim stanie, nie mówi i nie je samodzielnie. Jej stan mógłby być lepszy, gdyby szybciej udzielono pomocy.

Czytaj także:
Ukrainka dostała wylewu w zakładzie w Wielkopolsce. Szef wywiózł ją i powiedział policji, że jest pijana

/ Źródło: Money.pl / Wprost.pl

Czytaj także

 2

Czytaj także