Mariusz Błaszczak o ustawie degradacyjnej: Nie będzie nowego projektu

Mariusz Błaszczak o ustawie degradacyjnej: Nie będzie nowego projektu

Mariusz Błaszczak
Mariusz Błaszczak / Źródło: Newspix.pl / Paweł Wiśniewski
W rozmowie z Polskim Radiem Mariusz Błaszczak przyznał, że sprawa związana z ustawą degradacyjną została zakończona wraz z decyzją Andrzeja Dudy. Szef MON przyznał także, że jego resort nie przygotuje nowego projektu.

Przypomnijmy, Andrzej Duda 30 marca zawetował tzw. ustawę degradacyjną i skierował ją do ponownych prac w Sejmie. – Nie jest to dla mnie łatwa decyzja, bo chciałbym, aby te sprawy zostały załatwione, ale nie w ten sposób – ogłosił prezydent i poinformował, że w sprawie ustawy degradacyjnej rozmawiał już z premierem Mateuszem Morawieckim i szefem MON Mariuszem Błaszczakiem, by odbyło się spotkanie na ten temat.

Prezydent wyraził wiele wątpliwości dotyczących ustawy i przyznał, że w dyskusji nie uwzględniono jego głosu. – Prosiłem przez moich ministrów, aby zwrócić uwagę na ten mankament – aby były możliwości, by osoby mogły złożyć wyjaśnienia – przypomniał.

„Sprawa została zamknięta decyzją Andrzeja Dudy”

W rozmowie z Polskim Radiem Błaszczak przyznał dzisiaj, że sprawa ustawy degradacyjnej jest już zakończona. – W moim przekonaniu sprawa została już zamknięta decyzją Andrzeja Dudy. Z całą pewnością MON nie będzie wychodziło z nowym projektem. Prezydent posiada konstytucyjne uprawnienia związane z inicjatywą ustawodawczą – dodał szef MON.

Błaszczak podkreślił, że składając projekt, MON koncentrował się na tych wojskowych, którzy „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”. – Chodzi o tych, którzy występowali w imieniu Moskwy, a nie Polski. Chodzi też o symbole oraz przyszłość kraju i młodych pokoleń – podsumował szef resortu obrony.

Czytaj także:
Skrajne emocje po decyzji ws. ustawy degradacyjnej. Twitter komentuje weto prezydenta

Czytaj także

 3
  • W tvn24 podano informacje o tym że MON planuje za  8 mln zł renowację starych stalowych hełmów z okresu PRL. Generałowie dali się nabrać i komentowali tę informacje. Wytłumaczę czytelnikom o co chodziło. Pomysł zbierania farby ze starych stalowych hełmów z lat siedemdziesiątych jest idiotyzmem, ale nie w przypadku jeśli zamierza się je poddać procesom takim jak cynkowanie, niklowanie, chromowanie, miedziowanie. Jednorodny materiał z blachy, nawet miedzianej, czy aluminiowej czy stalowej nie chroni przed wyśmiewaną bronią elektromagnetyczną. Materiał który chroni dobrze przed falami elektromagnetycznymi powinien być dwuskładnikowy, a jeśli już jest jednoskładnikowy to powinien być pokryty co najmniej jedną warstwą innego metalu. Służby wojskowe w ten sposób przeprowadziły klasyczną grę operacyjną, która miała wprowadzić ofiary eksperymentów wojskowych w błąd. Robiono to wielokrotnie przy pomocy tzw. „ofiar” związanych ze stowarzyszeniem Stopzet. W tym środowisku jest wielu „przyjaciół” którzy zajmują się wprowadzaniem w błąd prawdziwych ofiar eksperymentów, aby ugrać jeszcze trochę czasu na eksperymenty. Służby wiedzą że niektóre ofiary są już u kresu wytrzymałości psychicznej i żeby nie popełniały samobójstw to daje im się fałszywą nadzieję na ochronę przed falami EM. Daje się też nic nie warte dowody takiego nękania, jak np. wpisy na fb, których prokuratura nie traktuje poważnie. A które dla każdego myślącego człowieka powinny być poszlaką że coś jest na rzeczy. No cóż w tym kraju można być królikiem doświadczalnym i nikt Ci nie pomoże. Te hełmy na pewno nie chronią, nawet poddane cynkowaniu, niklowaniu, chromowaniu czy miedziowaniu. Tak zawsze było i będzie. Wszystkie informacje rozpowszechniane w ten sposób przez służby to fałszywki. WSZYSTKIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • ...czyli andrzej z  romaszewska ,,biora komuchow na  siebie...!!!!
      • Ty także zostaniesz pozbawiony swojej emerytury