Sprawa Igora Stachowiaka. Co wyszło na jaw podczas rozprawy przed sądem?

Sprawa Igora Stachowiaka. Co wyszło na jaw podczas rozprawy przed sądem?

Sprawa Igora Stachowiaka
Sprawa Igora Stachowiaka / Źródło: X-news
Przed sądem odbyła się kolejna, szósta już, rozprawa w procesie dotyczącym śmierci Igora Stachowiaka. Na jaw wyszło m.in. że nagranie z policyjnego paralizatora było czterokrotnie kopiowane

Podczas szóstej rozprawy w procesie dotyczącym śmierci Igora Stachowiaka przesłuchano jednego z mężczyzn, który był świadkiem zachowania 25-latka w komisariacie policji. Odtworzono też nagrania z wizji lokalnej przeprowadzonej w miejscu, w którym zmarł Stachowiak. Policjanci pokazują na nich, jak wprowadzali zatrzymanego do swojej siedziby i jak przeprowadzali z nim czynności.

Na jaw wyszło także, że nagranie z policyjnego paralizatora było czterokrotnie kopiowane. Wcześniej funkcjonariusze mówili, że nie posiadają takiego nagrania. Kopiować je miał policjant na polecenie ówczesnego naczelnika wydziału prewencji we Wrocławiu. – Analizowane jest zarówno zachowanie funkcjonariusza, który polecił wykonanie kopii jak i funkcjonariusza, który je wykonał, a także administratora bezpieczeństwa informacji, który umożliwił dostęp do tych materiałów – powiedział Stanisław Bar z Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Ojciec zmarłego Igora podkreśla, że zeznający policjanci „udają, że nic nie słyszeli”. – Widzę, że wszyscy mają problemy ze słuchem i odbiorem tego, co się dzieje na komendzie. Tam te wszystkie pomieszczenia są blisko, że dla mnie to jest dziwna sytuacja, że nikt nic nie słyszał – mówił Maciej Stachowiak.

Śmierć Igora Stachowiaka

Nowe ustalenia ws. śmierci na komisariacie 25-letniego Igora Stachowiaka, do której doszło w maju 2016 roku, wyszły na jaw dopiero dzięki dziennikarskiemu śledztwu. W programie TVN „Superwizjer” ujawniono m.in. wypowiedzi anonimowych osób i fragmenty nagrań. W reportażu autorstwa Wojciecha Bojanowskiego stwierdzono, że zatrzymany był rażony paralizatorem również w policyjnej toalecie. W TVN24 pokazano nagranie z kamery, która była przymocowana do paralizatora. Mężczyzna był rażony paralizatorem w momencie, kiedy był zakuty w kajdanki, a na to nie zezwalają przepisy. Funkcjonariusze kazali też zatrzymanemu zdjąć spodnie, aby go przeszukać. Po zajściach w toalecie Igor Stachowiak zmarł. Mimo że na komisariacie są zainstalowane kamery, nie zachowały się żadne nagrania z tamtego dnia. Policjanci z wrocławskiego komisariatu usłyszeli zarzuty znęcania się fizycznego i psychicznego nad Igorem Stachowiakiem, ale w tej sprawie nadaj jest wiele pytań bez odpowiedzi.

Czytaj także:
Ojciec Igora Stachowiaka o przyczynach śmierci syna. „Został uduszony”

Czytaj także

 4
  • Nieslyszacy policjanci ? To jakim cudem sa policjantami ? Oni sa inwalidami. I za co bierze pieniadze konserwator kamer ? Zwolnic. Znajac ta policyjna bande oni wszyscy sa winni
    • Nieslyszacy policjanci ? To jakim cudem sa policjantami ? Oni sa inwalidami. I za co bierze pieniadze konserwator kamer ? Zwolnic. Znajac ta policyjna bande oni wszyscy sa winni
      • Ciekawostką jest fakt, że ojczulek tego naćpanego wiecznie degenerata, liczący teraz za namową cwanego papugi na wielkie odszkodowanie, sam donosił na synalka policji za zakłócanie "miru domowego". Taka to rodzinka!