Będzie referendum ws. Rospudy

Będzie referendum ws. Rospudy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział w piątek, że mieszkańcy województwa podlaskiego rozstrzygną w referendum, czy zgadzają się na przebieg obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy.

"Ten spór można rozstrzygnąć w ramach prawa w jeden sposób - poprzez zapytanie się o zdanie mieszkańców województwa podlaskiego" - powiedział premier na konferencji prasowej.

Przedstawiciele organizacji ekologicznych oceniają zapowiedź premiera jako "bezprawną" i "nietrafioną".

Rzecznik organizacji ekologicznej Greenpeace Jacek Winiarski powiedział, że po konsultacjach z prawnikami ekolodzy oceniają pomysł referendum jako "bezprawny".

Uważają bowiem, że wynik referendum jest z góry znany i "łamie prawo unijne". Winiarski powiedział, że szczegółowa analiza ma być jednak dopiero przeprowadzona, dlatego konkretnych zarzutów prawnych nie chciał podać.

Ocenił przy tym, że wynik referendum może być jedynie opinią dla rządzących, a nie może być dla nikogo wiążący. Dodał, że nie może być też tak, że w kwestii przyrody, która jest dobrem wspólnym, o zdanie mają być pytani jedynie mieszkańcy tylko jednego regionu.

Mieszkanka województwa podlaskiego, działaczka ekologiczna Małgorzata Znaniecka z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP) powiedziała, że pomysł z referendum jest "zaskakujący i nietrafiony".

Jej zdaniem, w sporze o obwodnicę nie chodzi o opinię mieszkańców, tylko o wyjaśnienie, czy inwestycja jest realizowana zgodnie z prawem, czy nie. Dlatego OTOP nie będzie się angażować w kampanię referendalną i w przygotowania do referendum.

Organizacje ekologiczne protestują przeciwko, zatwierdzonemu w pozwoleniu na budowę obwodnicy Augustowa, jej przebiegowi przez cenną przyrodniczo dolinę rzeki Rospudy. Od prawie dwóch tygodni ekolodzy obozują w lesie w dolinie i zapowiadają, że będą przykuwać się do drzew, gdyby pojawili się tam robotnicy.

Przeciwna jest też Komisja Europejska, która grozi sankcjami prawnymi i finansowymi, jeśli budowa będzie kontynuowana.

Budowa obwodnicy zaczęła się w czwartek od prac geodezyjnych na terenach poza obszarem objętych europejską siecią ochrony Natura 2000.

KE: prawo musi być przestrzegane

Komisja Europejska oświadczyła, że zorganizowanie referendum w sprawie budowy obwodnicy Augustowa w Dolinie Rospudy nic nie zmieni, w toczonej przeciwko Polsce procedurze karnej. Rzeczniczka KE powiedziała, że "prawo musi być przestrzegane".

KE potwierdziła też oficjalnie, że zanim skieruje sprawę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości UE da Polsce tylko tydzień, począwszy od środy 28 lutego, na wstrzymanie prac budowlanych i dostarczenie do Brukseli satysfakcjonujących wyjaśnień.

"Każdy rząd może organizować referendum. Jeśli polski rząd chce je przeprowadzić - w porządku, ale to nic nie zmieni w sprawie opartej na unijnym prawie procedury, jaką wszczęliśmy przeciwko Polsce" - powiedziała rzeczniczka komisarza ds. środowiska Stawrosa Dimasa, Barbara Helfferich.

Przypomniała, że unijne prawo (tzw. dyrektywa ptasia i dyrektywa siedliskowa) określa warunki realizacji projektów na obszarach chronionych programem "Natura 2000", czyli takich, jak dolina rzeki Rospudy. "Na razie te warunki nie zostały przez polski rząd spełnione. I dlatego referendum nic nie zmieni. My domagamy się, by respektowane było prawo" - dodała Helfferich.

 

 

Helfferich poinformowała też, iż komisarz Dimas spotka się w poniedziałek w Brukseli z ministrem środowiska Janem Szyszko w sprawie kontrowersyjnego projektu. Spotkanie odbędzie się z inicjatywy polskiego ministra.

W tym samym czasie przed polską ambasadą w Brukseli ma być zorganizowana przez partię Zieloni 2000 demonstracja przeciwko budowie obwodnicy w Dolinie Rospudy. Zapowiadany jest udział niektórych polskich eurodeputowanych.

Helfferich zapewniła, że KE będzie kontynuować przyspieszoną procedurę przeciwko Polsce, by zapobiec dewastacji środowiska, dopóki nie otrzyma satysfakcjonujących wyjaśnień.

"Zaczęliśmy przyspieszoną procedurę, której celem jest wstrzymanie prac. Nie będzie ona wstrzymana, dopóki rząd nie wyda decyzji o wstrzymaniu prac i nie prześle nam wyjaśnień, których domagamy się od początku wszczętej procedury" - powiedziała. Dodała, że dotychczas otrzymane ze strony polskiej wyjaśnienia są "niesatysfakcjonujące".

KE potwierdziła, że już na najbliższym posiedzeniu komisarzy 28 lutego, KE otworzy drugi etap rozpoczętej w grudniu procedury przeciwko Polsce, żądając od Warszawy wstrzymania prac budowlanych i przesłania wyjaśnień na stawiane przez KE zarzuty. Tym razem Komisja nie da jednak Polsce - jak to bywa w zwykłych procedurach -  2 miesięcy na ustosunkowanie się do jej zastrzeżeń, ale tylko tydzień.

"Polska będzie mieć tydzień na odpowiedź, zamiast, jak to zwykle bywa, dwóch miesięcy, potem - w przypadku jej braku, skierujemy sprawę do trybunału" - powiedziała Helfferich.

Trybunał Sprawiedliwości, na wniosek KE, możne natychmiast wydać nakaz wstrzymania prac, a potem orzec wielomilionowe kary: za złamanie unijnego prawa, a także za każdy dzień zwłoki w podporządkowaniu się jego decyzji.

pap, ss, ab

 0

Czytaj także