Prof. Kruszyński: Wydawca „Wprost” powinien być na wolności

Prof. Kruszyński: Wydawca „Wprost” powinien być na wolności

Prof. Piotr Kruszyński
Prof. Piotr Kruszyński / Źródło: Newspix.pl / Krystyna Paczkowska
– Zgodnie z prawem, prezes PMPG Michał Lisiecki powinien być na wolności – ocenia prof. Piotr Kruszyński, adwokat.

Według profesora, zgodnie z art. 257 par 2, stosując areszt, sąd może zastrzec, że środek ten ulega zamianie w chwilą złożenia poręczenia majątkowego. Tak się właśnie stało w przypadku prezesa PMPG. Poręczenie zostało zapłacone, a dziś rano przed 9.00 prokurator przyjął protokół, w którym poświadczył jego przyjęcie. – W tym momencie z mocy samego prawa areszt powinien być zniesiony. Decyzja sądu o wstrzymaniu zapadła już po tym, jak przyjęto poręczenie, a wiec z punktu widzenia formalnego areszt nie istniał i Michał Lisiecki powinien był być na wolności. Przepis jest kategoryczny, zatem w moim przekonaniu prezes PMPG powinien być w tej chwili na wolności – powiedział.

W piątek wrocławski sąd wyznaczył kaucję, po wpłaceniu której Michał Lisiecki miał wyjść z aresztu. Jednak – mimo że żona wpłaciła za niego kaucję, z czego powstał odpowiedni protokół – prezes PMPG pozostaje w areszcie. Także zdaniem adwokata Zbigniewa Krügera, jest to wbrew przepisom. – To skandaliczna sytuacja – ocenia adwokat. – Zgodnie z procedurą, jeśli sąd zadecydował o areszcie warunkowym, w momencie wpłaty kaucji areszt tymczasowy upada. To nie tylko moja opinia, ale też stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w orzecznictwie. Dlatego w moim przekonaniu Michał Lisiecki pozostaje w tej chwili w areszcie całkowicie bezprawnie – dodaje mecenas Krüger.

Spółka PMPG w swoim oświadczeniu wyraża zdziwienie zaistniałą sytuacją. – Jest zastanawiające, że w swojej piątkowej decyzji sąd zdecydował się na zastosowanie środka wolnościowego, po wpłaceniu wyznaczonej kaucji. Cały czas wierzymy głęboko w bezpodstawność postawionych zarzutów, co – jak myślimy – szybko zostanie dowiedzione, liczymy na jak najszybsze, drobiazgowe wyjaśnienie całej tej sprawy – czytamy w oświadczeniu PMPG.

Nieoficjalnie wiadomo, że Lisieckiego obciążył współpracujący niegdyś z PMPG Tomasz S. Co ciekawe, mimo że jest on kluczową postacią dla śledztwa, przebywa on obecnie na wolności. – Samo zatrzymanie, jak i całe postępowanie jest efektem bezprawnego pomówienia przez zdyskredytowaną i mało wiarygodną osobę, która ostatnie miesiące spędziła w areszcie, a dziś próbuje oczyścić siebie pomawiając innych – oceniał w piątek prezes Lisiecki.

Jak wynika z opublikowanego przez wprost.pl pisma do prokuratury, Michał Lisiecki już w październiku 2018 roku zadeklarował chęć pełnej współpracy z organami ścigania w tej sprawie, w tym przekazanie wszystkich informacji i dokumentów, którymi dysponuje. Pismo które skierował do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, pozostało jednak bez jakiejkolwiek odpowiedzi.

Czytaj także

 7