Prezydent Duda: Ból jest odczuwalny w Pałacu Prezydenckim do dzisiaj

Prezydent Duda: Ból jest odczuwalny w Pałacu Prezydenckim do dzisiaj

Prezydent Andrzej Duda na obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej
Prezydent Andrzej Duda na obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej / Źródło: KPRP/Grzegorz Jakubowski
– Każdy, kto tutaj był w tamtych dniach, czuł nieprawdopodobny ładunek bólu. Ten ból jest odczuwalny w Pałacu Prezydenckim do dzisiaj. Minęło 9 lat, a ja cały czas, kiedy zamknę oczy, widzę tę salę na parterze Pałacu Prezydenckiego, gdzie stały wtedy trumny naszych przyjaciół – mówił prezydent Andrzej Duda podczas obchodów 9. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Po godzinie 19:00 w Bazylice Archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie odbyła się msza święta w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Uczestniczyli w niej m.in. prezydent Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą, prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz wicepremier Beata Szydło. Po mszy, uczestnicy obchodów przeszli w „Marszu Pamięci” przed Pałac Prezydencki.

Na wstępie swojego przemówienia, prezydent dziękował za to, że na placu, gdzie Jan Paweł II „obudził Polaków i dał im nadzieję na wolność”, stoją dzisiaj dwa pomniki: „największej po II wojnie światowej tragedii, jaka dotknęła nasz naród i pomnik prezydenta RP”. – Tamten lot do Smoleńska to nie był sentymentalny wyjazd. To było po wystąpieniu na Westerplatte kolejne silne przesłanie, pokazujące jaka jest nasza ojczyzna i jakiej ojczyzny chcemy. Byli z nim wtedy wszyscy, bo wszystkie strony polskiego życia publicznego były tam reprezentowane – wspominał Duda.

Andrzej Duda podkreślił, że „kiedy po 9 latach patrzymy na Polskę, jesteśmy jak człowiek, który utracił rękę”. – Ona nie odrośnie. Oni odeszli i nikt ich nie zastąpi. To byli ludzie bezinteresownie poświęcający się dla pamięci historycznej, tego co jest tak ważne dla budowy etosu. Straciliśmy to, co bez wątpienia najlepsze – zaznaczył. – Kiedy człowiek straci rękę, może się załamać. Może też powiedzieć: nauczę się jedną ręką robić to, co robiłem dwoma. To jest ten testament, który nam po nich został. Patrzmy na nich. Niech z tego strasznego bólu płynie moc, aby doprowadzić do takiej Polski, o jakiej oni marzyli i o jakiej marzył nasz prezydent – tłumaczył. – To jest nasz obowiązek, nasza odpowiedzialność. Przed Bogiem, narodem, ale i przed nimi. Oni patrzą na nas. To jest nasz czas i ten czas musi być dla Rzeczpospolitej czasem dobrze wykorzystanym – zaznaczył. – Dziękuję za pamięć w realizacji tego wielkiego testamentu, jaki prezydent i wszyscy członkowie jego delegacji nam zostawili. Idźmy dalej. Polska czeka i zasługuje na to, by ten testament został w całości zrealizowany – zakończył Duda.

10 kwietnia 2010 roku o godz. 8:41 czasu środkowoeuropejskiego letniego w pobliżu lotniska Smoleńsk-Siewiernyj rozbił się wojskowy samolot Tupolew Tu-154M. Na pokładzie znajdowała się polska delegacja na uroczystości związane z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Katastrofy nie przeżył żaden spośród 96 pasażerów.

Czytaj także:
Jarosław Kaczyński: 9 lat temu chodziło o to, by odzyskać to, co Polsce zabierano
Czytaj także:
Prezydent Duda uczcił ofiary katastrofy smoleńskiej. „Bardzo nam ich brakuje”

Galeria:
Rocznica katastrofy smoleńskiej. Andrzej Duda pojawił się w Krakowie i Warszawie

Czytaj także