Paweł Tanajno spędził noc na komendzie. „Jeżeli państwo płonie, to nie można się bać”

Paweł Tanajno spędził noc na komendzie. „Jeżeli państwo płonie, to nie można się bać”

Paweł Tanajno
Paweł Tanajno / Źródło: Newspix.pl / Krzysztof Burski
Kandydujący na prezydenta Paweł Tanajno został w piątek 8 maja zatrzymany przez policję i noc spędził na komisariacie. Jak podaje Onet, łącznie podczas protestu przedsiębiorców zatrzymano 37 osób, a wylegitymowano kolejnych 150. Wobec wszystkich zostaną skierowane wnioski o ukaranie do sanepidu.

W rozmowie z portalem Onet.pl Paweł Tanajno podkreślał, że zatrzymanie przez policję nie odebrało mu zapału do demonstrowania swojego niezadowolenia z rządu. – Wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej motywuje to mnie do działania – mówił. – Gdyby nas przestraszały takie rzeczy, to już żylibyśmy w państwie dyktatorskim i policyjnym. Gdyby za komuny się wszyscy bali, do tej pory mielibyśmy milicję w kraju i rządziłby wciąż Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jeżeli państwo płonie, to nie można się bać – dodawał.

Jak zaznaczał, rzeczywistość dla wielu przedsiębiorców wygląda zdecydowanie inaczej, niż pokazywane jest to w mediach rządowych. – W powszechnym przekonaniu obywateli przekaz PiS-owski, który w żaden sposób nie jest korygowany przez tych dyletantów z opozycji, jest taki, że przedsiębiorcy są, jak to mówiła pani Emilewicz – „zaopiekowani”. Więc w sumie w ogóle o co chodzi. Problem w tym, że akurat przedsiębiorcy mają faktyczny obraz tego, co się dzieje w polskiej gospodarce. Wiemy, że rząd nie tylko się nie zaopiekował nami, przedsiębiorcami, ale nawet nie realizuje podstawowych funkcji, które powinien realizować w związku z epidemią. Czyli nie wypłaca odszkodowań za straty związane ze swoją działalnością – wyjaśniał.

Tanajno ma dość rządowych „tarczy”, które kończą się na konferencjach prasowych. – Nic się dalej nie dzieje, nie ma żadnych przelewów. Te ich wszystkie projekty trafiają na urzędniczą machinę, która jest absolutnie niewydolna – mówił. – Odszkodowań rządowych nie będzie, bo oni robią wszystko, żeby to rozmyć. Szykuje się więc totalna fala bankructw. Najpierw było zawieszanie jednoosobowej działalności gospodarczej, bo to najłatwiejsze. Teraz będzie fala bankructw najbardziej dotkliwa – małych i średnich przedsiębiorstw. Mam nadzieję, że rządzący się z tego nie wywiną przed następnymi wyborami. Bo to, że Kaczyński cisnął z wyborami na tego 10 maja, to nie była jakaś mrzonka, tylko on doskonale wie, jakie będą nastroje społeczne za trzy miesiące – mówił w rozmowie z Onetem.

Czytaj też:
Kolejny dzień protestu przedsiębiorców. „Napięta sytuacja w Warszawie”
Czytaj też:
Kandydat na prezydenta zatrzymany? Policja: Nie odnosimy się do sprawy. Tanajno: Wywieźli mnie do jakiegoś odludnego miejsca
Czytaj też:
„Serce mi pęka, gdy widzę, jak rząd chce ratować przedsiębiorców”. Byliśmy na proteście w centrum Warszawy

Źródło: Onet.pl
 2

Czytaj także