Zbiórka w sieci sposobem na życie? Margot: Nikt z queerowych dzieciaków nie żałuje nam wegańskiej pizzy

Zbiórka w sieci sposobem na życie? Margot: Nikt z queerowych dzieciaków nie żałuje nam wegańskiej pizzy

Aktywistka Margot
Aktywistka Margot / Źródło: Facebook / Stop Bzdurom
– Osoby nam przychylne afirmują nas w całości i nie mówią na co mamy wydać pieniądze – powiedziała w rozmowie z Radiem Zet aktywistka Margot pytana o finanse kolektywu Stop Bzdurom.

Jakiś czas temu na portalu zrzutka.pl pojawiła się zbiórka założona przez kolektyw Stop Bzdurom. W jej opisie czytamy, że środki będą przeznaczone na wsparcie prawników dla Margot (aktywistki LGBT, która 7 sierpnia decyzją sądu została aresztowana na dwa miesiące za uszkodzenie antyaborcyjnej furgonetki należącej do Fundacji Pro-Prawo do Życia; z aresztu została zwolniona 28 sierpnia po zmianie decyzji sądu – red.) oraz kolejne dzikie akcje. Do 2 września akcję kwotą ponad 303 tys. wsparło blisko 4500 osób.

Sprawie szerzej przyjrzał się dziennikarz Wprost Marcin Dobski, który zwrócił uwagę m.in. na fakt, iż Stop Bzdurom nie ma osobowości prawnej, nie musi więc składać sprawozdań finansowych. Ponadto, według regulaminu zrzutka.pl nie można prowadzić zbiórek na działania, które są niezgodne z prawem. Dziennikarz prosił Stop Bzdurom o udostępnienie dokumentów związanych z przychodami i wydatkami kolektywu. Obiecano przekazać dokumentację, ale finalnie do tego nie doszło.

„Nie mamy nic do ukrycia”

W rozmowie z Radiem Zet o finansach kolektywu mówiła Margot. – Nie mamy nic do ukrycia. Nie będziemy rozliczać się z dziennikarzem. Będziemy rozliczać się z naszą społecznością i osobami, które nas wsparły. Na razie wypłata pieniędzy ze zrzutki jest zablokowana – stwierdziła aktywistka.

Odpowiedziała także na zarzuty, że organizacja zbiórki w internecie jest sposobem na zarabianie pieniędzy. – Ta zrzutka była zrobiona do ogólnego funkcjonowania kolektywu oraz pokrycia kosztów prawników dla mnie. Pieniądze były czasem wydawane na jedzenie, gdy pracowałyśmy razem, robiłyśmy wysyłkę wlepek. Jeżeli ktoś widzi, że jestem częścią queerowego kolektywu, który bierze hajs ze swojej społeczności i wydaje hajs, na co sobie życzy, to tak. Myślę, że nikt z queerowych dzieciaków nie żałuje nam wegańskiej picki (pizzy-red.) raz na jakiś czas – stwierdziła. – Apelujcie, przestaniemy jeść pickę, ale musicie to nam napisać. Osoby nam przychylne afirmują nas w całości i nie mówią na co mamy wydać pieniądze – podkreśliła.

twitterCzytaj też:
Pytania o finansowanie Stop Bzdurom. Aktywiści zbierają w sieci m.in. na „jedzenie i rachunki”. Na co wydają w rzeczywistości?

Źródło: Radio Zet
 1
  • Dlaczego opisujecie go jako "ona" ? Czy dziekkikarze Wprost są aż tak żałośni jak bohater tego artykułu?

    Czytaj także