2000. numer tygodnika „Wprost”. „To kawał historii Polski”

2000 tygodni „Wprost”

2000 wydań tygodnika „Wprost”
2000 wydań tygodnika „Wprost” / Źródło: Wprost
Przyczyniliśmy się do upadku kilku rządów. Ujawniliśmy afery, które wstrząsnęły Polską. Przełamywaliśmy tabu i pisaliśmy o tym, o czym inni woleli milczeć. Za nami 2000 wydań tygodnika „Wprost”.

5 grudnia 1982 roku ukazał się pierwszy numer „Wprost”. Wydawany w papierze. W Poznaniu. Wtedy jako pismo regionalne sprzedawane głównie w Wielkopolsce. 3 września 2021 roku ukazał się dwutysięczny numer „Wprost”. Wydawany w Internecie. W Warszawie. O ogólnopolskim zasięgu.

Pierwszy numer „Wprost” był czymś zupełnie nowym. Wzorowany na amerykańskim „Time” nie przypominał znanych w Polsce pism. Oprócz samej formy wyróżniał się również poruszanymi tematami. W PRL pisano we „Wprost” o tematach władzy nieprzychylnych. O chorych na AIDS, o sektach religijnych, o polskiej biedzie, pokazując na łamach zdjęcia bezdomnych na ulicach Poznania.

„Wprost” od początku był pismem łamiącym tabu. W latach 80. pisano w nim o dyskryminowaniu osób homoseksualnych. Pisano o fortunach pierwszych polskich przedsiębiorców. Pisano o seksie Polaków.

Tygodnik grał wtedy z cenzurą. W 1988 roku ukazała się słynna okładka z ówczesnym ministrem spraw wewnętrznych Czesławem Kiszczakiem, który w stroju stolarza piłował okrągły stół. Okładka nie spodoba się władzy. Zawieszono za nią Waldemara Kosińskiego, ówczesnego naczelnego pisma. Dziennikarze „Wprost” pojechali więc z fotoreporterem do Sejmu, poszukali Kiszczaka na korytarzach, pokazali mu okładkę i zapytali, czy rzeczywiście aż tak mu się nie podoba, że kazał zawiesić za nią ich szefa. Kiszczak najpierw się skrzywił, a potem uśmiechnął. Cyk, fotoreporter uwiecznił uśmiech ministra na zdjęciu. To trafiło do kolejnego numeru „Wprost” i władza ludowa nie miała wyboru – naczelnego musiała odwiesić. Tak wspominał tamte czasy Marek Zieleniewski, wieloletni wicenaczelny pisma, związany z „Wprost” ponad 20 lat.

Słynna okładka „Wprost” z Czesławem Kiszczakiem

Zresztą wiele okładek tygodnika przeszło do historii. Międzynarodową karierę zrobiła ta z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, która jako „macocha Europy” karmiła piersiami Lecha i Jarosława Kaczyńskich. W 2007 roku Merkel pojawiła się na okładce „Wprost” raz jeszcze, głaszcząc pudelka z twarzą Aleksandra Kwaśniewskiego. Niemiecki „Der Spiegel” oburzał się za okładkę, w której z kolei poprzednik Merkel, czyli Gerhard Schröder był ujeżdżany przez Erikę Steinbach, zapomnianą już nieco szefową Związku Wypędzonych, która na ilustracji była ubrana w czarny mundur SS.

To we „Wprost” ujawniano wiele afer, które wstrząsnęły polską sceną polityczną. To tutaj po raz pierwszy napisano o korupcyjnej propozycji Lwa Rywina. To tutaj w 1996 r. opisano aferę Olina, po której do dymisji podał się rząd Józefa Oleksego. To tutaj w 1994 roku pisano, jak przebiegała informatyzacja urzędów państwowych, którą przeprowadzała spółka bliskiego kolegi ówczesnego premiera Waldemara Pawlaka. Niedługo potem rząd Pawlaka został odwołany.

Ten tygodnik zawsze ceniłem za to, że był pociesznym łobuzem polskich mediów, który przez lata oburzał wszystkich tekstami i okładkami.

Jak tę o Matce Boskiej Częstochowskiej w masce gazowej, bo o smogu nad Polską pisaliśmy już w 1994 r.

Kontrowersyjna okładka z Matką Boską Częstochowską z 1994 roku

Za to, że nie bał się trudnych tematów, kiedy inni woleli je przemilczeć. Za łamanie tabu, za kontrowersje, za otwartość. Tacy chcemy pozostać. 2000 „Wprostów” to tak naprawdę kawał historii Polski. Kolejne okładki tydzień po tygodniu pokazywały najważniejsze wydarzenia z kraju i świata. Twarze nowych prezydentów i odchodzących premierów. Narodowych tragedii i spektakularnych sukcesów. Wielkich Polaków i wielkich polskich oszustów. Problemów społecznych, gospodarczych, zdrowotnych.

W maju zeszłego roku „Wprost” po raz pierwszy ukazał się jako cyfrowy tygodnik. Wielu nie wierzyło, że tytuł bez papieru ma jakiekolwiek szanse na przeżycie. Dzisiaj Wprost.pl jest największym serwisem opinii w Polsce. A „Wprost” miesiąc w miesiąc znajduje się na szczycie najczęściej cytowanych tytułów w Polsce.

Czytaj też:
„Wprost” ponownie liderem cytowalności. Jesteśmy najbardziej opiniotwórczym tygodnikiem

Ten nowy cyfrowy start zaczęliśmy z nadzieją i z obietnicą, że będziemy otwarci, będziemy szczerzy, będziemy obiektywni. Nie będziemy opowiadać się po stronie polityków, tylko czytelników, bo dzisiaj trudno znaleźć w polskich mediach tytuł, który nie sympatyzowałby albo tylko z PiS-em, albo tylko z anty-PiS-em. Na szczęście nadal jest „Wprost”.

Z okazji 2000. wydania cyfrowego tygodnika „Wprost”, przygotowaliśmy specjalną ofertę na subskrypcję!

Artykuł został opublikowany w 35/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 3

Czytaj także