Dziennikarka „Newsweeka” przerywa milczenie ws. Lisa. „Ja byłam tą osobą”

Dziennikarka „Newsweeka” przerywa milczenie ws. Lisa. „Ja byłam tą osobą”

Renata Kim
Renata Kim Źródło: Newspix.pl / Michal Fludra
Tomasz Lis rozstał się z redakcją „Newsweeka” w atmosferze skandalu, niedopowiedzeń i oskarżeń o niewłaściwe zachowania. Teraz jedna z dziennikarek przyznała, że to ona zawiadamiała związki zawodowe i HR o sytuacji w tygodniku.

Najpierw wstępniak nowego redaktora naczelnego Tomasza Sekielskiego, który napisał o „toksycznej atmosferze” w redakcji „Newsweeka”, teraz wpis Renaty Kim. Jedna z najbardziej znanych dziennikarek tego tytułu zdradziła, jaką rolę odegrała w sprawie Tomasza Lisa. „Jestem wdzięczna nowemu naczelnemu za to, że nas wysłuchał i zrozumiał. Teraz mogę już przyznać, że to ja byłam osobą, która zawiadamiała HR i związki zawodowe o sytuacji w Newsweeku” – napisała Renata Kim.

Pod postem dziennikarki pojawiły się liczne komentarze od osób z branży, polityków i internautów, którzy wyrażają wsparcie i podziw dla jej postawy. Renacie Kim odpowiedzieli m.in. Karolina Korwin-Piotrowska, Monika Rosa, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Wanda Nowicka, Łukasz Rogojsz, Agnieszka Gozdyra czy Rafał Madajczak.

Sekielski debiutuje w „Newsweeku”. Pisze o Lisie

O niezamiataniu pod dywan sprawy Tomasza Lisa napisał w swoim pierwszym wstępniaku nowy redaktor naczelny "Newsweeka" Tomasz Sekielski. Dziennikarz przyznał, że sam miał doświadczenia z Lisem, które sprawiły, że nie był on jego ulubionym szefem. „Jego styl zarządzania redakcją opierał się raczej na używaniu kija niż marchewki. Wybuchy złości, nieustająca presja sprawiały, że nie wszyscy wytrzymywali tę swoistą tresurę” – pisał Sekielski. Wspomniał też o rozmowach z członkami redakcji, z których wyłaniał się obraz toksycznego miejsca pracy.

Sprawa Tomasza Lisa

Tomasz Lis 24 maja został nagle zwolniony z funkcji redaktora naczelnego tygodnika „Newsweek”. 1 czerwca ogłoszono, że stanowisko po nim obejmie Tomasz Sekielski. Spekulacji na temat odejścia Lisa nie brakowało, ale pojawiające się w przestrzeni publicznej dywagacje skonkretyzowały się dopiero pod koniec czerwca.

Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski opisał niewłaściwe praktyki noszące znamiona mobbingu, których miał dopuszczać się redaktor naczelny „Newsweeka”. Wspomniał o zgłoszeniach do HR, które składali pracownicy. Te miały być jednak przez długi czas ignorowane. Sam zainteresowany w audycji TOK FM stwierdził, że to „zbiór półprawd i pomówień”. Jego udział w programie Jacka Żakowskiego został jednak po kilku dniach zawieszony do czasu wyjaśnienia sytuacji.

Czytaj też:
Żakowski wraca do sprawy Lisa w TOK FM. „Zapewne słusznie przestał być naczelnym”

Źródło: WPROST.pl
 1

Czytaj także