Sławomir Sierakowski dla „Wprost”: Może akurat nasz dron zmieni losy wojny

Sławomir Sierakowski dla „Wprost”: Może akurat nasz dron zmieni losy wojny

Sławomir Sierakowski
Sławomir Sierakowski Źródło: Facebook / Sławomir Sierakowski
– Może akurat nasz dron zmieni losy wojny. Poza tym uratujemy życie żołnierzy ukraińskich. Wystraszymy ileś oddziałów rosyjskich. Kilka rosyjskich czołgów lub okrętów zniszczymy. Krążownik Moskwa został zniszczony dlatego, że dron odwrócił skutecznie uwagę obrony przeciwlotniczej –  mówi w rozmowie z „Wprost” Sławomir Sierakowski, socjolog i publicysta, inicjator zbiórki na zakup drona bojowego dla Ukrainy.

Eliza Olczyk, „Wprost”: Zrzutka na zakup drona bojowego dla Ukrainy zakończyła się pełnym sukcesem. Zebraliście całą sumę potrzebną na Bayraktara i to jeszcze z górką, łącznie ponad 24 mln zł.

Sławomir Sierakowski: To, co ponad pójdzie na fundusz sił zbrojnych w Narodowym Banku Ukrainy. Także licząc z dronem, który firma Baykar właśnie zdecydowała, żeby przekazać Ukraińcom za darmo, nasza pomoc wyniesie około 50 mln zł. I można do końca tygodnia jeszcze dołączać. https://zrzutka.pl/bayraktar. Dla wielu osób to jest jedyna szansa, żeby wziąć udział w walce Ukrainy z Rosją. Pomoc humanitarna jest bardzo ważna, ale nie wygramy nią wojny. A dzięki naszej zbiórce każdy może pomóc wojsku ukraińskiemu. Chętnych do tej pomocy było bardzo dużo, ponad 215 tys. osób.

Ukraina dostanie drona za darmo od producenta. Zatem zebraną sumę będzie można przeznaczyć na pomoc humanitarną.

Dokładnie. I czuję z tego powodu ogromną satysfakcję. Pomogliśmy podwójnie.

Jest to trochę zaskakujące, gdy lewicowy publicysta i socjolog organizuje zrzutę na zakup broni. Sporo osób zwróciło na to uwagę i niektórzy trochę sobie z tego dworowali.

Nie wiedziałem. Nie miałem żadnych oporów z tym związanych. Dlaczego jako socjolog i publicysta nie mógłbym pomagać wojsku ukraińskiemu?

Bo lewica zawsze była pacyfistyczna.

Ja jestem pacyfistą, dlatego staram się doprowadzić do jak najszybszego zakończenia tej wojny i zbiórka jest sposobem na dojście do tego celu.

Taki pacyfizm, który miałby polegać na tym, że przyglądamy się, jak Rosja wykańcza Ukraińców, to raczej praca na rzecz Rosji, a nie żaden pacyfizm.

Gdy nasza redakcyjna koleżanka, Karolina Baca-Pogorzelska, zorganizowała zbiórkę na pomoc humanitarną dla Ukrainy, a dołączyła do tego zdjęcie, na którym była też broń, to wylała się na nią fala krytyki, że dziennikarze nie powinni organizować zrzutek na broń, bo to jest opowiedzenie się po jednej ze stron konfliktu. Tymczasem dziennikarz powinien być bezstronny.

Po pierwsze, ja jestem publicystą, a nie dziennikarzem. A po drugie, uważam, że dziennikarze przede wszystkim powinni zachowywać się przyzwoicie, a w tym wypadku oznacza to pomoc napadniętemu, czyli Ukrainie. Rosja strzela do dziennikarzy jak do kaczek. Musimy się bronić.

Cały wywiad dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 8

Czytaj także