Wałęsa ma listę 1000 TW, którzy na niego donosili

Wałęsa ma listę 1000 TW, którzy na niego donosili

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Z.Furman/Wprost
Były prezydent Lech Wałęsa jest posiadaczem listy tajnych współpracowników (TW), którzy na niego donosili i funkcjonariuszy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa; nie wie, czy ją ujawniać.

Wałęsa zapowiedział w poniedziałek na antenie TVN24, że jeszcze dziś opublikuje resztę materiałów z IPN. W niedzielę b. prezydent zamieścił w internecie ponad 500 stron materiałów. Liczy, że po ich lekturze Anna Walentynowicz i małżeństwo Gwiazdów, którzy, w jego ocenie, byli manipulowani przez SB, "przeproszą go i oddadzą odznaczenia państwowe".

Wałęsa nie wie natomiast czy ujawni listy agentów, TW i funkcjonariuszy SB, którą także dostał z IPN.

"Mam około 500 nazwisk, więcej, będzie tego chyba z tysiąc, tych, którzy na mnie donosili i to jest specjalna lista, lista odkrywania TW - kto jak się nazywał. Potem lista administracji, a więc SB, policja i różne służby. Druga lista, ale oddzielna, sucha lista" - ujawnił w poniedziałek w TVN24 Wałęsa.

Nieopublikowane jeszcze przez Wałęsę materiały, to - jak powiedział były prezydent - "ze 20-30 kartek". "To luźne donosy nie trzymające się kupy. Jakieś tematy ekonomiczne, zakładowe, których w ogóle czytać się nawet nie chce. Ale skoro są jakieś wątpliwości, to ja to wam pokażę - powiedział Wałęsa w TVN24.

"Jeśli chodzi o te listy, to jestem za tym, żeby nie ujawniać, listy i TW, bo tam są i księża i inni różni - bez sensu to jest. Trzeba by wyjaśniać. To są listy, które otrzymałem - to są nazwiska i pseudonimy agentów - z IPN-u" - dodał były prezydent.

Były prezydent odnosząc się do niedzielnych komentarzy Anny Walentynowicz na temat ujawnienia przez niego dokumentów otrzymanych z IPN, powiedział: "słyszałem z ust pani Walentynowicz - to jest napisane w gazetach dzisiaj - że ma niejako z IPN-u materiały, które mówią, że ja na nią gdziekolwiek, cokolwiek donosiłem. Proszę wszystkich, błagam wyciągnijcie chociaż jeden tekst od pani Walentynowicz, który mówi, że Lech Wałęsa zachował się niegodnie".

Wałęsa zapowiedział, że gdyby takie materiały nie zostały ujawnione, to nazwie Annę Walentynowicz prowokatorem i kłamcą. "Będę nazywał tak jak należy, że ta kobieta jest nieodpowiedzialna, kłamczuch wielki, prowokator, jeśli nie udowodni mi teraz publicznie tego co powiedziała wczoraj i to co jest napisane w gazetach. Żądam potwierdzenia" - mówił b. prezydent.

pap, ss

 0

Czytaj także