Afera wokół transmisji TVP z lotniska im. Wałęsy

Afera wokół transmisji TVP z lotniska im. Wałęsy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pomorska PO oczekuje od Kancelarii Prezydenta i prezesa TVP wyjaśnienia sprawy zasłonięcia napisu z nazwą lotniska "Gdańsk Lech Wałęsa Airport" przed wywiadem z Lechem Kaczyńskim po wizycie prezydenta USA George'a Busha. Kancelaria Prezydenta twierdzi, że nie sugerowała zasłonięcia napisu. Potwierdza to TVP.

Parlamentarzyści PO i samorządowcy skierowali w tej sprawie listy do Roberta Draby z Kancelarii Prezydenta i prezesa TVP Andrzeja Urbańskiego.

"Co skłoniło do takiego działania telewizję i kto jest za to odpowiedzialny" - pytał na poniedziałkowej konferencji prasowej lider PO na Pomorzu, marszałek województwa Jan Kozłowski.

Według "Gazety Wyborczej", przed wywiadem dziennikarza TVP z prezydentem Lechem Kaczyńskim, który odbył się po wizycie Busha w tzw. pokoju dla VIP-ów terminalu pasażerskiego, polecono zasłonić napis "Gdańsk Lech Wałęsa Airport". "Uważamy, że jest to nawrót do złej tradycji telewizyjnej, machinacji i manipulacji" - powiedział Kozłowski.

W opinii posła PO Sławomira Nowaka, sprawa ta dowodzi, jak małostkowi ludzie rządzą obecnie w Polsce. "Domyślamy się - słysząc też wcześniejsze doniesienia o tym, że Lechowi Wałęsie uniemożliwiono spotkanie z prezydentem Bushem - że solą w oku administracji prezydenta Kaczyńskiego jest osoba Lecha Wałęsy" - zaznaczył.

"Jeśli głównym aktorem tej tragifarsy była dyrektor gdańskiego ośrodka TVP, to uważamy, że jedyną racjonalną konsekwencją tak skandalicznego zachowania byłaby jej natychmiastowa dymisja; jeżeli rzeczywiście potwierdziłoby się, że decyzję o zasłonięciu napisu podjęli cenzorzy w telewizji gdańskiej a nie w centralnej" -  podkreślił Nowak.

Sam Wałęsa uważa, że coś takiego nie powinno się zdarzyć. "Strona amerykańska nie protestowałaby, a więc oni to zrobili na wyrost w sposób chamski; tak mi się wydaje" - powiedział PAP b. prezydent.

Dyrektor oddziału TVP w Gdańsku Joanna Strzemieczna-Wielczyk, powiedziała "GW" m.in., że nikt z Kancelarii Prezydenta nie sugerował, by napis zasłonić. Dodała, że było to było rutynowe przygotowanie scenografii na wywiad z głową państwa. Zaznaczyła, że gdyby przeprowadzano wywiad z Lechem Wałęsą, napis także zostałby zasłonięty.

Prezes TVP Andrzej Urbański powiedział zaś, że prosił o wyjaśnienia w tej sprawie dyrektora Agencji Informacji TVP Jarosława Grzelaka, a ten przekazał mu, że na lotnisku "scenograficznie zainstalowano +zastawkę+, która niczego nie zasłoniła". "Napis czy ta tablica znajduje się na wysokości 1,70 - 1,80 metra, kamery nie obejmowały w ogóle tego miejsca" - powiedział Urbański.

W oświadczeniu Kancelarii Prezydenta przekazanym PAP czytamy, że "sugestie, zawarte w publikacji pt. +Lech Wałęsa niewygodny?+ ("Gazeta Wyborcza", 11.06.2007) są nieprawdziwe. Nikt z urzędników Kancelarii Prezydenta RP nie sugerował, by zasłonić napis z pełną nazwą lotniska w pomieszczeniu, gdzie Pan Prezydent Lech Kaczyński udzielił wywiadu Telewizji Polskiej. Powodem zasłonięcia przez TVP napisu była adaptacja saloniku VIP na gdańskim lotnisku na studio telewizyjne. Warto zauważyć, że napis znajduje się na takiej wysokości, że nawet bez specjalnej adaptacji pomieszczenia nie byłby widoczny (rozmowa odbywała się na siedząco)" - głosi oświadczenie.

pap, ss

 0

Czytaj także