"Premier wskazał termin tygodniowy, więc możemy pójść na taki kompromis i powinniśmy dać odpowiedź w ciągu 20 dni" - zapowiedział Giertych.
Jak mówił, wstępnej odpowiedzi można spodziewać się już w przyszłym tygodniu, a 10 sierpnia mogłaby odbyć się rada polityczna LiS, która ostatecznie odpowie na list szefa rządu.
Pytany o warunek opowiedzenia się przeciw komisji śledczej ds. akcji CBA, szef Ligi powtórzył, że ta sprawa "musi być wyjaśniona". "Jest pytanie o formę tego wyjaśnienia". Dodał, że on "na razie w tej sprawie nie forsuję komisji śledczej".
Podkreślił jednak ostateczne stanowisko w tej sprawie zajmie rada polityczna LiS. "Jasne, że jeśli LiS zajmie stanowisko za komisją to ona będzie, czy się to komuś podoba czy nie" - ocenił Giertych.
Sprawa rezygnacji z żądania powołania komisji śledczej ds. CBA była jednym z warunków, jakie postawił koalicjantom premier w liście do Romana Giertycha i szefa Samoobrony Andrzeja Leppera. Walka z plagą korupcji ma być nadal jednym z podstawowych zadań instytucji państwa, a osoby podejrzewane o korupcyjne zachowania muszą wycofać się z życia publicznego. Dlatego - jak stwierdził szef rządu w liście - koalicja miałaby solidarnie opowiedzieć się przeciw powołaniu komisji śledczej ws. akcji CBA związanych z "aferą gruntową". Podkreślił, że jeśli Samoobrona i LPR nie zgodzą się na "warunki dobrego rządzenia", trzeba będzie "odwołać się do decyzji wyborców". Jeśli zgodzą się natomiast na zaproponowane warunki "obecny rząd może nadal działać z pożytkiem dla kraju".
"Kryterium przyjęć do pracy w administracji państwowej i instytucjach publicznych stanowić muszą wyłącznie kwalifikacje. Należy natychmiast zaniechać zdarzających się, zwłaszcza w okresie ostatnich kilku tygodni, praktyk nepotyzmu w niektórych agencjach rządowych. Zasada ta obowiązuje w równym stopniu wszystkich koalicjantów" - napisał także J. Kaczyński.
Innym warunkiem szefa rządu jest popieranie przez koalicyjne partie "wspólnie uzgodnionego pakietu ustaw, w szczególności ustawy o finansach publicznych, lustracji, deubekizacji i nowelizacji kodeksu karnego". Kolejna sprawa to zgoda na to, że w rządzie "nie może być miejsca dla osób, które dopuściły się poważnych nadużyć obyczajowych". Sprawa ta wywołała ostrą i obraźliwą odpowiedź Andrzeja Leppera pod adresem premiera.
pap, em