Odpowiednie blaty w toaletach, żeby klientom klubu wygodnie było wciągać kreski? Szef poradni Monar: Stosunek do narkotyków bardzo się zliberalizował

Odpowiednie blaty w toaletach, żeby klientom klubu wygodnie było wciągać kreski? Szef poradni Monar: Stosunek do narkotyków bardzo się zliberalizował

Młoda kobieta kupuje narkotyki w klubie
Młoda kobieta kupuje narkotyki w klubie Źródło: Shutterstock / zdj. ilustracyjne
Miałem pacjentkę – licealistkę – która stroniła od alkoholu i papierosów, ale sięgnęła po amfetaminę, by poradzić sobie z nadwagą. Czuła ogromną presję ze strony otoczenia, w tym też rodziców, że musi schudnąć. Diety nie przynosiły efektu, ktoś podpowiedział amfetaminę – mówi Adam Nyk, który od 30 lat pracuje z osobami uzależnionymi.

Ewa Pągowska: Znajoma opowiadała mi ostatnio o kulisach powstawania klubu muzycznego w jednym z dużych polskich miast. Architekt wnętrz powiedział właścicielce, że powinna mieć odpowiednie blaty w toaletach, żeby klientom wygodnie było wciągać narkotyki. W przeciwnym razie będą to robić w innych, bardziej widocznych miejscach klubu. Czy pana to zaskakuje?

Adam Nyk: Nie zaskakuje mnie to, że w wielu klubach bierze się narkotyki, ale zaskakuje mnie, że ten architekt oficjalnie udzielił takiej rady. Chociaż z drugiej strony o narkotykach mówi się coraz swobodniej. Z tego co słyszę od osób, które przychodzą do naszej poradni wynika, że zwłaszcza młodzież nie ukrywa przed światem swoich kontaktów ze środkami zmieniającymi świadomość. Nie twierdzę oczywiście, że młodzi ludzie powszechnie przyznają się do tego rodzicom.

To wiadomo.

Chociaż zdarzają się nastolatki, które mówią rodzicom, że zapaliły marihuanę. Jeśli wiedzą, że mogą liczyć na spokojną rozmowę na ten temat. Są też rodzice – czasem mam z nimi do czynienia w gabinecie – którzy nie widzą nic złego w tym, że ich powiedzmy 17-letnie dziecko zapali od czasu do czasu marihuanę. Pod warunkiem, że nie będzie sięgało po inne narkotyki. Nie chcę oceniać takiej postawy. Mówię tylko o pewnym fakcie. Zresztą rodzice nastolatków, najczęściej trzydziestokilku-, czterdziestokilkulatkowie, nie tak rzadko sami mają doświadczenia z narkotykami.

Przyznają: „Jak chodziłem do liceum, to popalałem zioło, spróbowałem kilku rzeczy”.

Czy w Polsce jest dziś większe przyzwolenie na korzystanie ze środków psychoaktywnych niż, powiedzmy, 10-15 lat temu?

Z pewnością! Myślę, że dziś mało kogo, kto jest przed 50-tką czy nawet 60-tką, bulwersuje to, że gdzieś obok w przestrzeni publicznej pali się marihuanę. To już od dawna nie jest egzotyka.

Cały wywiad dostępny jest w 44/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.