Nicolas Maduro oraz jego żona Cilia Flores zostali w sobotę wieczorem osadzeni w areszcie na nowojorskim Brooklynie. Informację potwierdziło nagranie opublikowane przez Biały Dom. Z doniesień amerykańskich mediów wynika, że były przywódca Wenezueli, wobec którego sformułowano cztery zarzuty karne, ma formalnie stanąć przed sądem w poniedziałek. W tym samym czasie tymczasową władzę w Wenezueli przejęła wiceprezydent Delcy Rodriguez.
Na oficjalnym koncie Białego Domu na platformie X zamieszczono krótkie wideo z aresztu Metropolitan Detention Center. Widać na nim Nicolasa Maduro ubranego w czarne dresy, z czapką lub opaską na czole, prowadzonego korytarzem w asyście dwóch funkcjonariuszy antynarkotykowej agencji DEA.
Według amerykańskiej stacji NBC, w poniedziałek Maduro ma pojawić się przed sądem, gdzie oficjalnie usłyszy postawione mu zarzuty. Na prezydencie Wenezueli, jego żonie oraz trzech innych osobach z ich otoczenia, które pozostają na wolności, ciążą cztery poważne zarzuty, w tym udział w zmowie narkoterroryzmu. Były prezydent oskarżany jest o wieloletni przemyt kokainy do Stanów Zjednoczonych, w tym we współpracy z organizacjami uznanymi przez USA za terrorystyczne: kolumbijskimi bojówkami Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC) i Armii Wyzwolenia Narodowego (ELN), meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas, a także wenezuelskim gangiem Tren de Aragua.
W przypadku uznania winy Maduro grozi kara od 30 lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Maduro trafił do więzienia zwanego „piekłem na ziemi”
Jak podkreślają amerykańskie i międzynarodowe media, areszt Metropolitan Detention Center na nowojorskim Brooklynie od lat uchodzi za jeden z najgorszych zakładów penitencjarnych w Stanach Zjednoczonych. Warunki panujące w placówce są często określane jako niehumanitarne, a sami prawnicy i osadzeni nazywają ją wprost „piekłem na ziemi”.
Areszt zasłynął nie tylko z powodu fatalnych warunków bytowych, ale także listy osadzonych. Przebywali tam m.in. Joaquin „El Chapo” Guzman, jeden z najpotężniejszych bossów narkotykowych świata, raper Sean „Diddy” Combs, Ghislaine Maxwell – współpracowniczka i partnerka Jeffreya Epsteina, a także piosenkarz i producent muzyczny Robert „R. Kelly” Kelly.
Z tego powodu zakład często określany jest mianem aresztu dla „celebrytów przestępczego świata”, choć – jak wskazują relacje – status osadzonych nie przekłada się na lepsze traktowanie.
Adwokaci reprezentujący osadzonych wielokrotnie alarmowali, że areszt jest skrajnie przepełniony, a panujące w nim warunki można określić jako „barbarzyńskie”. Sami więźniowie opisywali codzienność pełną przemocy i zagrożeń. Do mediów trafiły również nagrania z wnętrza zakładu, na których widać karaluchy w posiłkach, rozbite lampy, a także pleśń pokrywającą prysznice.
Czytaj też:
Trump stawia ultimatum Wenezueli. „Jeśli zrobi to, czego chcemy”Czytaj też:
Trump uderzył w Wenezuelę. Co z cenami paliw? Ekspert wyjaśnia
