Rząd na dwa tygodnie. „Państwo polskie jak kiepski kabaret”

Rząd na dwa tygodnie. „Państwo polskie jak kiepski kabaret”

Andrzej Duda i nowy rząd
Andrzej Duda i nowy rząd Źródło: PAP / Paweł Supernak
Klasyk mawiał, że mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy. Gdyby tymi kryteriami oceniać zaprzysiężenie trzeciego gabinetu Mateusza Morawieckiego, trudno o inną konkluzję niż ta, że premier żegna się farsą. W sukces tego rządu nie wierzą nawet jego ministrowie. Dwa dni temu Mariusz Błaszczak zarzekał się, że jego nazwisko na liście się nie pojawi. Ale ponieważ w poniedziałek Jarosław Kaczyński powiedział, że skład gabinetu to jego pomysł, szef MON nie miał wyjścia. Oglądałoby się to jak kiepski kabaret, gdyby nie chodziło o Polskę.

„Jestem zbudowany ogromną reprezentacją kobiet” – powiedział podczas poniedziałkowego zaprzysiężenia gabinetu Mateusza Morawieckiego prezydent Andrzej Duda. Dodał również, że „mamy czas wielkich wyzwań w Polsce i na świecie” a to „rząd na te czasy”. Poza tym bardzo się cieszy, jest dumny i życzy powodzenia. To byłoby nawet śmieszne, gdyby dotyczyło scenariusza nowego odcinka „Ucha Prezesa”, a nie rządu, który zamiast mierzyć się ze wspomnianymi wyzwaniami, będzie pełnić funkcję wyłącznie fasadową.

Tak jak kobiety, które potraktowano niczym parawan, za którym ukryto jego prawdziwe intencje. Wydłużenie władzy Prawa i Sprawiedliwości jeszcze o dwa tygodnie. Domknięcie tego, co trzeba domknąć. Wepchnięcie swoich ludzi, tam gdzie da się ich wepchnąć. Zabetonowanie tego, co jeszcze możliwe. Choćby Rady Mediów Narodowych i TVP, co w ostatnich dniach swojego urzędowania próbował zrobić Piotr Gliński.

Źródło: Wprost