Brutalny gwałt w centrum Warszawy. Jest pierwsza decyzja sądu

Brutalny gwałt w centrum Warszawy. Jest pierwsza decyzja sądu

Skuty kajdankami mężczyzna. Zdjęcie ilustracyjne
Skuty kajdankami mężczyzna. Zdjęcie ilustracyjneŹródło:Shutterstock / BortN66
Sąd podjął decyzję o zastosowaniu aresztu wobec 23-latka, który w weekend brutalnie napadł na 25-latkę w centrum Warszawy. Dziennikarze RMF FM nieoficjalnie dowiedzieli się, że mężczyzna przyznał się do zarzutów.

Sąd podjął pierwszą decyzję w sprawie mężczyzny, którego podejrzewa się o zaatakowanie i zgwałcenie młodej kobiety w centrum Warszawy. 23-latek pozostanie w areszcie przez co najmniej 3 miesiące. Usłyszał już zarzut usiłowania zabójstwa w związku z gwałtem i rozbojem, za co grozi mu dożywocie. Według nieoficjalnych informacji RMF FM przyznał się do popełnienia przypisywanych mu czynów.

Gwałt w centrum Warszawy

Jak ustalono wcześniej, aresztowany to mieszkaniec Mokotowa. 23-latek był już w przeszłości karany za posiadanie narkotyków i kradzieże. Policja zatrzymała go całkowicie zaskoczonego przed budynkiem na ulicy Rakowieckiej. Zaskoczona miała być również partnerka mężczyzny, która przebywała w lokalu, kiedy doszło do jego przeszukania.

Mężczyzna napadł z nożem na przypadkową dziewczynę, wciągnął ją do bramy, dusił i gwałcił. Po wszystkim wrócił do domu tramwajem. Funkcjonariuszom miał powiedzieć, że planował napaść rabunkową, ale zdarzenia ostatecznie nie pamięta. W jego domu znaleziono książkę o przestępstwach seksualnych.

Naga, nieprzytomna kobieta na klatce schodowej

Odnalezienie w niedzielę 25 lutego nieprzytomnej kobiety w centrum Warszawy poruszyło opinię publiczną w całym kraju. 25-latka, która nie wykazywała czynności życiowych, leżała na klatce schodowej w kamienicy przy ulicy Żurawiej. Jej reanimacja powiodła się, a kobieta została przetransportowana do jednego ze śródmiejskich szpitali.

Policjanci, w tym technicy kryminalistyki, przez wiele godzin prowadzili oględziny miejsca zdarzenia w celu zebrania wszelkich możliwych śladów przestępstwa. W związku z tymi działaniami zamknięto kilka okolicznych ulic, m.in. Poznańską, Hożą i Wspólną.

– Nasze czynności, żebyśmy mogli je spokojnie i precyzyjnie wykonać, wymagały tego, aby określony teren odgrodzić od osób postronnych – mówił w rozmowie z „Wprost” podinsp. Robert Szumiata, rzecznik prasowy komendy rejonowej policji w Śródmieściu.

Czytaj też:
Policjanci zostali pobici i pogryzieni. Trafili z obrażeniami do szpitala
Czytaj też:
Mężczyzna zaatakował pacjentkę szpitala w Zgierzu. Grozi mu dożywocie

Źródło: RMF FM