Polacy, według badań, przejawiają umiarkowaną postawę prospołeczną. Chętniej wspierają materialnie najbliższe osoby, takie jak rodzina, przyjaciele i sąsiedzi, niż uchodźców z Ukrainy czy osoby spoza swojego kręgu społecznego. Takie wnioski przedstawiła doktor Iwona Nowakowska, psycholożka z Akademii Pedagogiki Specjalnej imienia Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.
Badania nad prospołecznością Polaków
Wyniki badań potwierdziły umiarkowaną skłonność do pomocy innym, szczególnie w kontekście dzielenia się zasobami materialnymi lub czasem. Badani byli gotowi oddać od 1,5 do 3 monet z 10 fikcyjnych, cennych monet, podczas gdy na wsparcie innych przeznaczyliby średnio od 20 do 30 procent swojego wolnego czasu. Skłonność do pomocy zależała jednak od rodzaju potrzebującej osoby lub celu wsparcia.
Polacy zdecydowanie najchętniej wspierają rodzinę, przyjaciół i sąsiadów, natomiast uchodźcy z Ukrainy znajdują się na dalszym miejscu. Jeszcze mniej uwagi i zasobów przeznaczają na pomoc organizacjom globalnym, uchodźcom z Bliskiego Wschodu czy osobom zupełnie obcym. W kontekście czasu wolnego również lokalne organizacje znalazły się wśród mniej wspieranych grup.
Mechanizm bliskości psychologicznej
Doktor Nowakowska wyjaśnia, że ta hierarchia pomocy ma swoje korzenie w ewolucji, gdzie wspieranie najbliższych było kluczowe dla przetrwania genów. Ważną rolę odgrywa również mechanizm bliskości psychologicznej. Osoby i sprawy, które postrzegamy jako bliskie nam emocjonalnie i geograficznie, są dla nas bardziej istotne. Łatwiej wyobrazić sobie ich potrzeby, co motywuje do działania, niż w przypadku spraw odległych, które wywołują mniejszą empatię.
Jednym z ciekawych aspektów badań było to, że Polacy chętniej dzielą się swoim czasem niż zasobami materialnymi. Mimo że czas jest bardziej wymagającym i angażującym zasobem, wyniki sugerują, że jesteśmy gotowi poświęcić go więcej niż hipotetycznych, cennych monet. To może być pozytywny sygnał, ponieważ długoterminowe wsparcie czasowe często przynosi bardziej znaczące efekty dla osób potrzebujących.
Wojna w Ukrainie. Po kilku miesiącach zaangażowanie Polaków spadło
W początkowych miesiącach wojny na Ukrainie Polacy byli bardzo zaangażowani w pomoc uchodźcom, zarówno materialnie, jak i czasowo. Jak tłumaczy doktor Nowakowska, sytuacje kryzysowe naturalnie mobilizują społeczeństwa do wspólnego działania, co obserwował już profesor Krzysztof Kaniasty w swoich badaniach nad reakcjami na katastrofy naturalne, takie jak huragany czy powodzie. W pierwszym roku wojny Polacy czuli bliskość geograficzną i emocjonalną wobec uchodźców, co skłaniało ich do zaangażowania. Dużą rolę odegrały także intensywne przekazy medialne przedstawiające dramaty uchodźców.
Z czasem jednak zaangażowanie Polaków spadło, co jest zgodne z teorią deterioracji wsparcia społecznego. To naturalny proces, w którym po początkowej mobilizacji wsparcie stopniowo maleje. Ludzie odczuwają zmęczenie pomaganiem, wyczerpują swoje zasoby i oczekują, że osoby potrzebujące znajdą inne źródła pomocy lub usamodzielnią się. Mniejsza obecność problemu w mediach również wpływa na zmniejszenie jego postrzeganej wagi.
Czytaj też:
Polacy błyskawicznie się bogacą! Ciekawe wyniki raportuCzytaj też:
Polacy coraz częściej rezygnują z alkoholu. Dominuje jedna grupa wiekowa