Polak zamordowany w Atenach. Wstrząsające kulisy wychodzą na jaw

Polak zamordowany w Atenach. Wstrząsające kulisy wychodzą na jaw

Jeziorski
Jeziorski Źródło: Facebook
Profesor Przemysław Jeziorski – uznany naukowiec, ekonomista, wykładowca Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley – został z zimną krwią zamordowany, gdy szedł na spotkanie z własnymi dziećmi w Atenach. Jego zabójstwo miała zlecić ich matka i jego była partnerka, grecka ekonomistka. Wcześniej Jeziorski starał się o zakaz zbliżania z jej strony, bał się o własne życie. Sąd wniosek odrzucił.

Do zabójstwa doszło na początku lipca. Sprawca zbliżył się do profesora i oddał do niego sześć strzałów z bliskiej odległości. Ciało Jeziorskiego upadło na chodnik, obok znaleziono sześć łusek.

– Ciało leżało na chodniku. Znaleziono sześć łusek. W pierwszym momencie tego rodzaju strzelanina w biały dzień w Atenach wydawała się porachunkami gangsterskimi. Po kilku godzinach nasi redakcyjni wydawcy zaczęli zadawać nam pytania: Kim jest ten człowiek? Mieliśmy ciało, mieliśmy sześć łusek i nic więcej – relacjonuje Yannis Ziakas z portalu Ethnos.gr, którego cytują reporterzy programu „Uwaga!” w TVN.

W tym samym czasie rodzina profesora niepokoiła się jego milczeniem.

– To było dla nas dziwne, że on się w ogóle nie odzywa. Zgłosiliśmy w sobotę sprawę o zaginięcie. Następnego dnia napisała do mnie jego była żona, że musimy porozmawiać odnośnie Przemka. Zapamiętam tę rozmowę na zawsze. Osoba, która czyta nazwy przystanków, ma więcej uczuć niż, to, co ona mi powiedziała. Powiedziała, że Przemek został zastrzelony. Powiedziała, że była to robota profesjonalistów – wspomina Łukasz Jeziorski, brat profesora.

Konflikt o dzieci, pieniądze i przyszłość

Według bliskich ofiary, źródłem eskalacji konfliktu była wojna sądowa o opiekę nad dziećmi. Jeziorski i jego była żona, Nadia K., grecka ekonomistka, od lat toczyli sądowe batalie o opiekę nad 10-letnimi bliźniakami. Małżeństwo zawarte w 2014 roku zakończyło się rozpadem kilka lat później.

– Przemek pobrał się w 2014 roku, a w 2015 urodziły im się dzieci. Chyba około 2018 roku czy 2019 zaczęło robić się gorzej. W trakcie covidu jego małżonka chciała wrócić do Grecji, na co on się zgodził. Ona już została. Z kolei on wziął pół roku czy dziewięć miesięcy wolnego z uczelni, żeby móc być z dziećmi w Grecji – relacjonuje pan Robert, przyjaciel profesora.

Napięcia nasilały się z czasem.

– W końcu miał być rozwód. Ona żądała więcej niż połowy majątku. Nie chciała dawać mu dzieci. Stosowała metody, tak jakby chciała go ukarać, za to, co się wydarzyło. Prowadziła do alienacji rodzicielskiej i oczerniała go w oczach dzieci – dodaje pan Robert.

Próby odebrania dzieci i celowe utrudnienia

Sądy w USA i Grecji orzekały na korzyść profesora, przyznając mu czasowe prawo do opieki nad dziećmi w wakacje. Jednak była żona celowo nie wyrabiała paszportów dzieciom, by uniemożliwić wspólne wyjazdy.

– W trakcie procesu, któryś z sądów uznał, że Przemek przez cały lipiec ma mieć dzieci ze sobą, gdziekolwiek chce je wziąć na wakacje. Ona, by utrudnić mu to, przez rok nie wyrobiła paszportów dzieciom. W tym roku zrobiła tak samo – tłumaczy pan Robert.

W tle tego konfliktu pojawia się nowy partner kobiety – Kristos D., osiem lat młodszy, były żołnierz i zawodnik MMA.

Groźby, pobicie i strach

W maju 2024 roku Kristos D. miał pobić Przemysława Jeziorskiego.

– Rok temu, to był chyba maj 2024, partner eksżony – Kristos – pobił Przemka. Mężczyzna mówił, że zna ludzi z półświatka – opowiada pan Robert. – Po pobiciu Przemek złożył zawiadomienie na policję. Tamten gość zaczął mu grozić, że zabije go, że zabije jego rodzinę w Trójmieście. Przemek się bał – dodaje.

Na kilka dni przed morderstwem była żona zaproponowała Jeziorskiemu wyjazd z dziećmi na camping.

– Nie wiem, co śledczy o tym wiedzą, ale nawet dwa dni przed zabójstwem ona zaoferowała Przemkowi, żeby pojechać na camping z dziećmi i z nią. I chyba z tym partnerem. On się nie zgodził. Zapytał mailem, gdzie jest ten camping, ale nie odpisała mu, mimo że bardzo nalegała wcześniej. Mamy tezę, że pierwotnie chcieli zrobić mu coś na campingu, nie wiem, na przykład zrzucić go ze skał, albo coś, żeby zaginął. To było dzień przed rozprawą, którą Przemek wygrał – twierdzi pan Robert.

Zabójstwo zaplanowane krok po kroku

Z ustaleń greckich śledczych wynika, że zabójstwo zostało starannie zaplanowane. Kluczową rolę odegrać miała była żona Jeziorskiego. Śledczy znaleźli w jej telefonie zdjęcie profesora wykonane tego samego dnia, kiedy zginął. Zdaniem śledczych kobieta używała dzieci jako przynęty, by ułatwić zabójcom realizację planu.

Kristos D. miał zwrócić się do 30-letniego obywatela Bułgarii, który z kolei zwerbował dwóch młodych Albańczyków. Spotkanie w sprawie planu morderstwa odbyło się na parkingu w pobliżu plaży, gdzie Kristos D. miał przekazać 2 tysiące euro za wykonanie egzekucji.

– Zostawił swój samochód i telefon komórkowy jednemu ze wspólników. Dlaczego? Ponieważ pierwszą rzeczą, którą robi policja, jest prześledzenie logowania telefonów w miejscu i czasie zabójstwa – wyjaśnia Yannis Ziakas. To miało posłużyć jako fałszywe alibi.

Na nagraniach z monitoringu widać, jak wspólnicy podjeżdżają pod wypożyczalnię samochodów. Mężczyzna przykryty niebieskim kocem wysiada z auta – w wojskowej torbie, którą miał przy sobie, znajdowała się broń.

– Kamery monitoringu nagrały samochód. I to był kluczowy moment dla policji. Szukano właściciela samochodu na podstawie tablic rejestracyjnych, potem osoby, która wypożyczyła ten samochód i w ten sposób, krok po kroku, znaleziono sprawcę – relacjonuje Ziakas.

Pięcioro zatrzymanych. Śledczy nie mają wątpliwości

Już 17 lipca greckie służby miały wystarczające dowody, by wskazać sprawców. Następnego dnia zatrzymano pięć osób: byłą żonę profesora, jej partnera Kristosa D., dwóch Albańczyków oraz Bułgara. Nadia K. jako jedyna nie przyznała się do winy.

– Ona nie pracowała. W 100 proc. utrzymywała się z pieniędzy Przemka, z jego przelewów. To on płacił ogromne kwoty za szkołę w Grecji. I wydaje mi się, że chodziło o pieniądze, bo ona strasznie się o nie kłóciła. Chciała go oskubać, tak jak najbardziej było to możliwe i używała dzieci jako karty przetargowej – komentuje pan Robert.

Złamane życie, zrujnowana rodzina

Dzieci profesora straciły w jednej chwili oboje rodziców. Ojciec nie żyje, matka czeka na proces o współudział w jego zabójstwie.

– Tragedia polega na tym, że przez matkę dzieci straciły ojca. Straciły też matkę i dom. Pięć osób pójdzie siedzieć w więzieniu – podsumowuje przyjaciel ofiary.
Źródło: TVN24 / "Uwaga!"