Podczas kursu nocnego autobusu miejskiego w Bydgoszczy kierowca wykazał się niezwykłą odwagą i opanowaniem. Zatrzymał mężczyznę, który, jak się później okazało, uprowadził 11-miesięczne niemowlę. – Krzyczał, że zaraz wszystkich pozabija. Jechało kilka osób, ludzie odwracali głowy – relacjonował Grzegorz Małkiewicz w rozmowie z Gazetą Wyborczą.
Dzięki zdecydowanej reakcji kierowcy i wsparciu pasażerów chłopiec trafił z powrotem w ramiona matki.
Niecodzienne sceny na nocnym przystanku
Małkiewicz, od pięciu lat pracujący w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych, obsługiwał kurs linii 31 prowadzący z Dworca Leśnego do bydgoskiego Fordonu. Około godziny 3:30 na przystanku obok dawnej kładki przy ulicy Wojska Polskiego doszło do nieoczekiwanej sytuacji. Do pojazdu wbiegł bosy mężczyzna, ubrany jedynie w bokserki i koszulkę, trzymając w ramionach niemowlę.
Kierowca przyznał, że jedna z pasażerek chwilę wcześniej krzyknęła do niego, że ktoś biegnie z dzieckiem. Zdecydował się wpuścić mężczyznę z niemowlakiem. Grzegorz Małkiewicz zaskoczony nietypowym widokiem, natychmiast zamknął drzwi autobusu i niepostrzeżenie zawiadomił dyspozytornię oraz policję. Jego zdaniem scena wyglądała jak wyjęta z „surrealistycznego filmu”.
Groźby, negocjacje i błyskawiczna interwencja policji
Według relacji kierowcy, mężczyzna był pobudzony, agresywny i kierował groźby do pasażerów. – Pomógł mi młody chłopak. Namówiliśmy tego mężczyznę, żeby oddał chłopca – opowiadał kierowca.
W tym czasie policjanci patrolujący okolice po zgłoszeniu matki dziecka natychmiast przybyli na miejsce. Funkcjonariusze wyciągnęli mężczyznę z autobusu i obezwładnili go na jezdni. Na miejsce wezwano też ratowników medycznych, którzy przewieźli niemowlę na badania.
Kierowca z nagrodą, ojciec z zarzutami
Służby potwierdziły, że 30-latek, który wdarł się do autobusu z dzieckiem, jest ojcem chłopca. Usłyszał zarzut narażenia niemowlęcia na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Prokurator nałożył na niego policyjny dozór, zakaz zbliżania się do syna oraz nakaz opuszczenia domu, który dzielił z rodziną.
Postawa kierowcy została szeroko doceniona. Komendant Miejski Policji w Bydgoszczy, młodszy inspektor Mariusz Gaik, podziękował mu za szybką i odpowiedzialną reakcję. Grzegorz Małkiewicz otrzymał drobne upominki od policji – kubek, przywieszkę i statuetkę, a prezes Miejskich Zakładów Komunikacyjnych zapowiedział dla niego dodatkową nagrodę finansową.
Czytaj też:
Wkrótce mogą ci za to wlepić mandat. Lepiej uważać w autobusieCzytaj też:
Wielkie zmiany w komunikacji. Będzie zakaz korzystania ze smartfonów?
