Okazało się, że partia, która ma w swoich szeregach obecnego wiceministra cyfryzacji, nie potrafiła poprawnie przeprowadzić w swoich szeregach wyborów przez internet. A uprawnionych do oddania głosu było zaledwie 800 osób. Pikanterii tej historii dodaje fakt, że Polska 2050 była gorącą orędowniczką unowocześnienia procesu wyborczego właśnie poprzez wprowadzenie głosowania przez internet. Niewykluczone zatem, że blamaż partii na długo odsunie w czasie dyskusję na ten temat. Ale to jest tylko poboczny skutek wydarzeń w partii Szymona Hołowni.
Czytaj też:
Twórca systemu do głosowania w Polsce 2050 ujawnia: To spowodowało blokadę
Można się śmiać z Polski 2050, że nie potrafiła bez wpadki przeprowadzić wyborów przez internet, można kpić z najdziwniejszych wyjaśnień, np. sugestii jakoby to ktoś z zewnątrz ingerował w proces wyborczy partii Szymona Hołowni, może nawet obce służby. Ale sprawa w gruncie rzeczy jest całkiem poważna. W grę wchodzą bowiem osobiste ambicje, stanowiska, a nawet los obozu władzy.
W sobotę 17 stycznia nowy lider, a właściwie liderka, bo do drugiego etapu wyborów przeszły dwie panie – Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska – miała wygłosić swoje pierwsze przemówienie na Radzie Krajowej Polski 2050. Już wiemy, że do tego nie dojdzie, bo piątkowa Rada Krajowa dopiero zdecyduje, co dalej z niefortunnymi wyborami.
Przy czym z całego zamieszania może wyłonić się Szymon Hołownia jako nowy przewodniczący.
Nie ma zgody na Pełczyńską
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
