To może być pierwszy taki rok od lat. Zima zrobiła swoje

To może być pierwszy taki rok od lat. Zima zrobiła swoje

Samochód pod śniegiem, zdjęcie ilustracyjne
Samochód pod śniegiem, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Ostatnie miesiące, które dla wielu były niezwykle problematyczne, dają hydrologom powody do ostrożnego optymizmu. Zima przyniosła coś, czego w Polsce dawno nie było, a eksperci mówią wprost: wiosna może zacząć się zupełnie inaczej niż zwykle.

Jak prognozuje hydrolog profesor Paweł Rowiński, nadchodzący wiosenny sezon może być pierwszym od wielu lat, w którym nie będzie konieczne ogłaszanie alarmu zagrożenia suszą hydrologiczną.

Na początku lutego pokrywa śnieżna obejmowała znaczną część kraju, choć jej grubość była zróżnicowana. Zdaniem ekspertów to dobra wiadomość w kontekście problemów z niedoborem wody, które w ostatnich latach regularnie dotykały Polskę.

„Oczywiście początek roku jeszcze nie świadczy o tym, jak przebiegnie kolejnych jedenaście miesięcy, ale myślę, że wejście w sezon wiosenny będzie dużo lepsze niż w ubiegłych latach” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej profesor Paweł Rowiński, hydrolog i dyrektor Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Ocieplenie w prognozach. Dwa możliwe scenariusze

Choć na początku tygodnia temperatury w wielu regionach kraju spadały nawet do -20 stopni Celsjusza, synoptycy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego zapowiadają wyraźne ocieplenie. W kolejnych dniach lokalnie możliwe są temperatury rzędu plus 7-8 stopni Celsjusza.

Zapytany o ryzyko podtopień lub powodzi, profesor Rowiński wskazał na dwa odmienne warianty rozwoju sytuacji.

„Jeśli będziemy mieli powolne roztopy, czyli nastąpi takie klasyczne przedwiośnie z temperaturami nawet minusowymi w nocy, ale lekko na plusie w ciągu dnia, to topnienie będzie następowało wolno. Właściwie byłby to taki wymarzony scenariusz, kiedy gleba zostanie odpowiednio nawilgocona i deficyty wód gruntowych, z którymi zawsze wchodzimy w nowy sezon, będą dużo mniejsze albo nie będzie ich w ogóle” – tłumaczył hydrolog.

Gwałtowne roztopy i zagrożenie zatorami lodowymi

Inaczej sytuacja może wyglądać, jeśli ocieplenie nastąpi nagle, a dodatnie temperatury utrzymają się także nocą. Wówczas topnienie śniegu może być szybkie i intensywne.

„W takich warunkach mogą też występować lokalne podtopienia wynikające z samego topnienia śniegu, tam gdzie zalega go bardzo dużo, a infrastruktura nie jest odpowiednio przystosowana” – dodał profesor Rowiński.

Dodatkowym zagrożeniem są zamarznięte rzeki. Przy gwałtownym wzroście temperatury może dojść do zatorów lodowych, tworzonych przez krę lodową lub śryż, czyli lód prądowy blokujący przekrój rzeki. Taka sytuacja może prowadzić do szybkiego wzrostu poziomu wody i w konsekwencji do lokalnych podtopień. Eksperci wskazują, że szczególnie narażone są obszary, gdzie podobne zjawiska występowały już wcześniej, między innymi Żuławy.

We wtorek rano IMGW-PIB poinformował, że rzeki w większości kraju znajdują się obecnie w strefie stanów niskich lub średnich, a jedynie lokalnie notowane są wysokie stany.

Czytaj też:
Bałtyk, Mazury i Wisła pod lodem. Tak wygląda polska zima z orbity
Czytaj też:
Zima tylko „wpadła na chwilę”? Ekspert ostrzega: to nowa norma

Opracowała:
Źródło: PAP