Dom, który miał go chronić, stał się dla niego koszmarem. 31-letnia kobieta i 40-letni mężczyzna tworzący rodzinę zastępczą oraz ich 39-letni znajomy usłyszeli w piątek zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad ośmioletnim chłopcem. Teraz podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie.
Jak wynika z relacji rzecznika Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Pawła Jasiaka, dziecko „lżono, używano wobec niego obraźliwych słów, ale także bito go po całym ciele drewnianymi przedmiotami oraz stosowano wobec niego kary, typu – klęczenie nago, trzymanie nad sobą przedmiotów albo wystawianie na mróz”.
Dodał, że chłopiec był karany za błahe przewinienia – bo nie znalazł skarpetek do pary czy zapomniał wyprowadzić psa.
Matka zastępcza nie przyznała się do winy. Złożyła wyjaśnienia sprzeczne – zdaniem śledczych – z zebranymi dowodami. 39-letni mężczyzna również zaprzeczył popełnieniu przestępstwa, choć przyznał, że stosował wobec dzieci metody, które określał jako „wychowawcze”.
Nagranie ujawniło koszmar dziecka
Sprawa wyszła na jaw po zgłoszeniu z terenu powiatu myślenickiego. Policjanci ze Zgierza pojawili się w mieszkaniu rodziny zastępczej w środę, gdy ta przebywała tam na feriach zimowych.
Alarm podniosła osoba, która nagrała telefonem ośmioletniego chłopca przebywającego na zewnątrz przy kilkunastostopniowym mrozie. Dziecko ubrane było jedynie w piżamę i skarpetki.
– Rodzice zastępczy skłamali policjantom, że przybrany syn przebywał u innego członka rodziny, podczas gdy w czasie trwania kontroli wszedł do mieszkania. Miał liczne obrażenia na całym ciele – mówił Polskiej Agencji Prasowej rzecznik prokuratury.
Dziecko zostało wysłuchane w tak zwanym „niebieskim pokoju” w obecności sędziego i psychologa. Na podstawie rozmowy oraz badań biegły sporządził opinię. W niej jednoznacznie wskazał na przemoc domową stosowaną w bardzo ciężkiej formie.
Poza ośmiolatkiem rodzina zajmowała się ośmiorgiem dzieci. Zawiódł system?
Co więcej, poza ośmiolatkiem we wspomnianej rodzinie zastępczej przebywały inne dzieci – łącznie było ich ośmioro, od 1 do 10 lat.
Jak poinformowało Starostwo Powiatowe w Zgierzu, nadzór nad rodziną sprawował Ośrodek Pomocy Społecznej w Świętochłowicach. Jednocześnie Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Zgierzu nie miało z tą rodziną zawartej umowy ani nie sprawowało nad nią kontroli. – Pomimo przekazanych informacji, tamtejsza jednostka przyznała rodzinie status rodziny zastępczej zawodowej oraz umieściła pod jej opieką kolejne dzieci – podkreślił rzecznik starostwa Jacek Czekalski.
Czytaj też:
Epstein finansował eksperymenty na dzieciach. „Blokery dojrzewania i feminizacja chłopców”Czytaj też:
Dramat za zamkniętymi drzwiami. Mężczyzna katował ciężarną kobietę
