Wniosek Nadleśnictwa Józefów trafił do lubelskiego Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska na początku lutego. Leśnicy wystąpili wówczas o zgodę na „wykonanie czynności zakazanych w stosunku do dziko występujących zwierząt objętych ochroną gatunkową”. Konkretnie chodziło o odstrzał 35 bobrów i rozbiórkę siedmiu tam bobrowych w leśnictwach Dębowce i Kalina. Jak twierdzili leśnicy, zabicie zwierząt to „środek ostateczny wnikający z braku skutecznych alternatywnych metod działania”.
Odstrzał miał zdaniem leśników zabiegać miał zapobiegać „dalszemu powstawaniu szkód”. Argumentowali, że jeśli myśliwi bobrów nie odstrzelą, to szkody będą narastać, działanie zwierząt może prowadzić między innymi do uszkodzenia mostów, dróg i przepustów, przerwania linii energetycznej. Sam odstrzał miał być prowadzony w sposób „kontrolowany i punktowy” i nie stanowić zagrożenia dla „zachowania właściwego stanu ochrony populacji bobra europejskiego”.
Myśliwi mieli zabić większość, bo około 70 procent populacji bobrów w tamtym rejonie.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
