W lipcu 2026 roku kończy się kadencja aktualnego Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak się okazuje, najpoważniejszą kandydatką do zastąpienia prof. Marcina Wiącka w roli RPO jest Sylwia Gregorczyk-Abram, adwokatka i działaczka społeczna związana z fundacją „Wolne Sądy”.
Sylwia Gregorczyk-Abram kandydatką na RPO?
Według nieoficjalnych ustaleń, decyzje w tej sprawie nie zapadły jeszcze w obozie rządzącym, ale już teraz nazwisko prawniczki budzi emocje i mieszane opinie wśród polityków i ekspertów.
– Mogę jedynie potwierdzić, że pojawia się takie nazwisko w rozmowach, ale nie ma jeszcze decyzji całej koalicji. W przypadku pani Gregorczyk-Abram mówi się, że byłaby to dobra kandydatka – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską jeden z polityków KO. Są jednak również głosy krytyczne.
– To nie ten format, ona jest zbyt daleko do KPRM. Poza tym nie pomagała sobie raportami komisji badającej represje wobec NGO-sów za rządów PiS. Do lipca koncepcja może się zmienić ze sto razy – dodaje inny przedstawiciel obozu rządzącego.
Sylwia Gregorczyk-Abram. Kontrowersje wokół prawniczki
Sylwia Gregorczyk-Abram przewodniczy obecnie komisji działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości, badającej mechanizmy represji wobec organizacji pozarządowych i działaczy społecznych w latach 2015–2023. Nie wszyscy jednak widzą w tym zaletę w kontekście ewentualnej kandydatury.
– Zespół prezentuje raporty, mówi się, że kumulacja ma nastąpić w okolicach czerwca-lipca, a ostatni ma wręcz zawierać jakieś rekomendacje dla ustawodawcy. Trochę to może przypominać sprawozdania roczne, jakie RPO składa w Sejmie. W wiodących NGO-sach panowało przeświadczenie, by przesadnie nie angażować się we współpracę z komisją Gregorczyk-Abram – zauważa jeden z rozmówców związany z trzecim sektorem.
Pojawia się też kwestia możliwego konfliktu interesów. – Po pierwsze, było wrażenie, że choć cel szczytny, to jednak chodziło o promowanie konkretnej osoby. Po drugie, to trochę niezdrowe połączenie – z jednej strony funkcja szefowej rządowego zespołu, za którą pobiera się niemałe wynagrodzenie, a z drugiej strony przedstawianie się jako reprezentant środowiska pozarządowego – komentuje inny przedstawiciel trzeciego sektora.
Sylwia Gregorczyk-Abram podzieli koalicję?
Kandydatura Gregorczyk-Abram może się także nie spodobać PSL. – Od dawna słyszę, że się na to szykuje. Jest wrażliwa na prawa człowieka, progresywna, ze stanowczym zdaniem na temat sytuacji na granicy z Białorusią. Zapewne mogłaby liczyć na poparcie KO, ale pytanie, co z ludowcami. Może się okazać zbyt kontrowersyjna – przyznaje jeden z polityków KO.
W kontekście jej potencjalnej kandydatury pojawia się także przypomnienie afery wokół tzw. grupy „Wejście”. Wcześniejsze doniesienia wskazywały, że Gregorczyk-Abram mogła uczestniczyć w przygotowywaniu wniosków prokurator Ewy Wrzosek dotyczących przejmowania mediów publicznych. To kolejny element, który może budzić wątpliwości i wpływać na postrzeganie jej jako neutralnej osoby na stanowisku RPO.
Czytaj też:
Donald Tusk ma nową strategię. Jeden z koalicjantów będzie zaskoczonyCzytaj też:
Polacy wydali werdykt. Wyniki sondażu zabolą Donalda Tuska
