"To nie jest własność ani autora, ani adresata" - dodał Kochanowski. Jak zaznaczył, raport sporządzony przez Piterę to dokument, który na podstawie przepisów o dostępie do informacji, powinien być udostępniony każdemu, kto się o to zwróci. "A jeśli będzie to dokument niejawny, to ja się mogę zwrócić, jako rzecznik praw obywatelskich, i istnieje elementarny obowiązek w państwie, które jest demokratyczne nie tylko z nazwy i jest państwem prawa nie tylko z deklaracji w konstytucji, obowiązek jego udostępnienia" - podkreślił.
Z prośbą o udostępnienie sporządzonego przez Piterę raportu RPO zwrócił się na początku stycznia. Pitera odmówiła, tłumacząc, że raport o CBA to "nie jest dokument w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej".
Kochanowski zaznaczył, że w liście skierowanym do pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją wskazuje na to, czym jest dokument, jakie są obowiązki jego udostępnienia w trybie informacji publicznej oraz sankcje prawne związane z niewykonaniem obowiązku przez funkcjonariusza publicznego. "Wnioski do wyciągnięcia z tego stanu prawnego pozostawiłem samej pani minister" - dodał.
Zaznaczył, że zwrócił się o udostępnienie raportu "z poczucia obowiązku", że zawiera on informacje, które należy zbadać. "Ja, zajmując się sprawami CBA w moim biurze, doszedłem do wniosku, że nie mogę wykluczyć, że być może on coś zawiera, co ja powinienem wiedzieć i co może mi się przydać w moich badaniach" - zaznaczył.
We wtorek na posiedzeniu sejmowej komisji Pitera tłumaczyła, że raport jest jedynie notatką powstałą w formie elektronicznej, nie ma podpisu, ani tytułu, nie posiada też oznaczeń kancelaryjnych. "Powstała na prośbę premiera poza moimi uprawnieniami jako pełnomocnika rządu. Właśnie dlatego, że nie ma podstawy prawnej, to tylko prośba premiera i to materiał roboczy, nie możecie się państwo domagać ode mnie tego raportu" - powiedziała.
Kochanowski odniósł się również do sprawy uchylenia aresztu członkom gangu "obcinaczy palców". W grudniu ub.r. dwóm z siedmiu aresztowanych członków gangu porywającego ludzi dla okupu uchylono areszt. Skład sędziowski, któremu przewodziła sędzia Barbara Piwnik, uznał, że nie trzeba ich izolować od społeczeństwa. Decyzję o zwolnieniu podtrzymał sąd drugiej instancji. Pozostali oskarżeni pozostają za kratami w związku z tym, że są aresztowani w innych sprawach.
Jak podały media, dwaj zwolnieni członkowie gangu "obcinaczy palców" dwa tygodnie później pobili policjantów, a po zatrzymaniu zostali zwolnieni.
"Sędzia przewodnicząca zwracała się, co może nie jest najważniejsze, ale bardzo niepokojące, do tych osób per panie chyba Grzegorzu, tak donosiła prasa" - powiedział Kochanowski, który uważa to za "niedopuszczalne".
"Ja zwróciłem się o wyjaśnienie, o zbadanie tej sprawy, no to, jeżeli tak było, nie daj Boże, no to muszą być wyciągnięte konsekwencje w stosunku do przewodniczącego składu sądzącego - podkreślił.
"To nie dlatego, żebyśmy nie mogli się tak sympatycznie zwracać do świadka, ale jest prawem tryb przepisany i należy go przestrzegać, bo dojść może do takich właśnie niewłaściwych sytuacji, kiedy ktoś do osoby podejrzanej o bardzo groźne przestępstwa zwraca się w sposób, w jakim możemy się zwracać w warzywniaku do kogoś, kiedy nam podaje włoszczyznę" - zaznaczył.
ab, pap