Wraca sprawa zarzutów dla znanego dziennikarza TV Republika i jego żony. Tak się tłumaczył

Wraca sprawa zarzutów dla znanego dziennikarza TV Republika i jego żony. Tak się tłumaczył

Adrian Klarenbach
Adrian Klarenbach Źródło: Wikimedia Commons / TVP Info
Ujawniono szczegóły zarzutów, które ws. afery Collegium Humanum usłyszał Adrian Klarenbach i jego żona. Znanego dziennikarza TV Republika bronił poseł PiS Mariusz Gosek.

Adrian Klarenbach pod koniec czerwca 2025 r. usłyszał zarzuty ws. afery Collegium Humanum. Zarzuty usłyszała również jego żona. Szczegóły przedstawiła „Gazeta Wyborcza”. Znany dziennikarz TV Republika miał namawiać rektora uczelni do wystawienia „lewego” dyplomu ukończenia studiów podyplomowych MBA dla swojej żony, pomagać w przygotowywaniu „lewego” dyplomu dla siebie i namawiać do wystawienia „lewego” dyplomu ukończenia studiów licencjackich swojemu znajomemu.

Z kolei Lucyna Klein-Klarenbach miała pomóc rektorowi w wystawieniu dla siebie lewego dyplomu ukończenia studiów MBA oraz dwa razy posłużyła się tym dokumentem jako autentycznym, choć wiedziała, że jest nieprawdziwy. Dzięki dyplomowi w 2020 r. została członkiem Rady Nadzorczej Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa w Katowicach. Klarenbach w czerwcu ubiegłego roku był przesłuchiwany w charakterze podejrzanego.

Został zwolniony do domu po wpłaceniu 50 tys. zł kaucji jako zabezpieczenia, że nie będzie utrudniał śledztwa. „GW” przypomina, że sprawa zaczęła się we wrześniu 2022 r., kiedy na zlecenie prokuratury za PiS i Zbigniewa Ziobry Centralne Biuro Antykorupcyjne wkroczyło do Collegium Humanum. Wtedy znalezione zostały m.in. materiały dotyczące Klarenbacha i jego żony. Chodzi o podpisany formularz rekrutacyjny z podaniem o przyjęcie na studia MBA, czy kopię dyplomu ukończenia studiów wyższych.

Sprawa zarzutów dla znanego dziennikarza TV Republika i jego żony. Ujawniono szczegóły

Do tego w ręce agentów trafiły podania: o zgodę na Indywidualną Organizację Studiów i o stypendium rektora. Na dokumentach przyklejono kartkę „umowa 9.500, 100 proc. stypendium”, co mogło sugerować, że Klarenbach miał być zwolniony z opłat. Pisma datowano na listopad 2019 r. Znaleziono też przygotowany do wydruku plik z projektem dyplomu ukończenia studiów podyplomowych MBA przez gwiazdę TV Republika.

Współpracujący z prokuraturą były rektor Paweł C. zeznał, że Klarenbacha i jego żonę na Collegium Humanum przyprowadził Józef H., który był odpowiedzialny za ściąganie studentów, w tym osób, które potrzebują szybko dyplom bez studiowania. Były rektor podkreślił, że Klein-Klarenbach „nie studiowała” na uczelni. Dodał, że „dyplom był jej potrzebny do jakiejś rady nadzorczej lub awansu”.

Z kolei dziennikarz Telewizji Republika „w zamian za opłatę za dyplom miał poprowadzić zajęcia na Collegium Humanum, ale tego nie robił, bo nie miał czasu”. Dyplom miał zabrać, ale nie ma na to dowodów, podobnie jak na to, że się nim posługiwał. Według Pawła C. rozmawiał z Klarenbachem o „studiowaniu w cudzysłowie”. Gwiazda TV Republiki zapewniała, że „nie miała i nie ma żadnego dyplomu Collegium Humanum”.

Adrian Klarenbach i zarzuty ws. afery Collegium Humanum

Z kolei w kwestii prowadzenia zajęć na przeszkodzie stanął brak zgody z TVP. Sam dyplom jednak istnieje, a Klarenbach miał o tym wiedzieć. Znany dziennikarz przekonywał, że do rektora udał się, bo chciał go z nim poznać współpracownik Józefa H. – Mikołaj T. Ten jednak zaprzeczył. Klarenbach formularz rekrutacyjny miał wypełnić na prośbę, aby „znaleźć się w statystykach” i miał nie być zainteresowany studiowaniem na Collegium Humanum. Inaczej jednak mówił w jednej z rozmów.

Jeśli chodzi o studia licencjackie dla Michała B., gwiazdor Telewizji Republika przekonywał, że „to dobry chłopak”. Rektor miał odpowiedzieć, że „temat zostanie ogarnięty”. Znajomy Klarenbacha miał zostać wpisany na szósty semestr studiów, mimo że nie było dowodów, że zaliczył poprzednie pięć semestrów. „Studiowanie” miało sprowadzać się do napisania pracy licencjackiej. Zdaniem Pawła C. „prośba dziennikarza miała charakter osobisty i natarczywy”.

Dowody prokuratury ws. gwiazdy Telewizji Republika. „Mówił, że mi tego nie zapomni”

Zapewniał rektora, że „mu tego nie zapomni”. Ostatecznie dyplom dla Michała B. nie został wystawiony, bo ten nic nie napisał i zrezygnował. Mężczyzna był przesłuchiwany jako świadek. Z kolei w przypadku Klein-Klarenbach na teście kończącym studia MBA z 1 lutego nazwisko kobiety i odpowiedzi zakreślono innymi kolorami. Nie było oceny, liczby punktów i informacji o członkach komisji egzaminacyjnej.

Mimo że studia trwały 12 miesięcy, żona Klarenbacha dyplom otrzymała 8 lutego 2020 r., a „edukację” zaczęła w połowie listopada 2019 r. Klein-Klarenbach zapewniła, że „żadnego przestępstwa nie popełniła”. Kobieta przekonywała, że jej opiekunem na studiach był katolicki ksiądz, który ją odpytywał i dostarczała mu prezentacje. Duchowny jednak już nie żyje, a do tego nie był zatrudniony na Collegium Humanum. Żona Klarenbacha zeznała, że testy wypełniała jednym długopisem.

Poseł PiS murem za Klarenbachem. „Zarzuty są idiotyczne. Zostaną zmiecione w pył”

Klein-Klarenbach przedstawiła dowody, że wypełniła test, ale różnią się one z tymi dołączonymi do akt. Miała też go wypełnić 22 stycznia. Wersję o księdzu miał wymyślić Paweł C. Gwiazdora TV Republika broni Mariusz Gosek. Jego zdaniem to „atak, który jest przekroczeniem kolejnej czerwonej linii”. Poseł PiS zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury ws. przecieku z postępowania. Podsumował, że „zarzuty są idiotyczne i zostaną zmiecione w pył”.

Czytaj też:
TV Republika rozszerza działalność. Sakiewicz uchylił rąbka tajemnicy
Czytaj też:
TV Republika naprawdę pokazała to nagranie. „Świat będzie lepszy”

Źródło: Gazeta Wyborcza